Sympatyczny starszy pan w garniturze i meloniku, z białym szalem fantazyjnie przewieszonym przez ramię, trzymał w dłoni laseczkę i ozdabiał bok mieszkalnej przyczepy, która podróżowała wraz z wędrownym cyrkiem. Pewnego razu mężczyzna z afisza zauważył mały, potargany, nieco przyszarzały promyczek światła. Zapytał z troską co, się stało. Promyk opowiedział, że się zgubił i nie wie, jak wrócić do domu. Mężczyzna zaprosił go do siebie. Powiedział, że jego przyczepa dużo podróżuje, więc kiedyś na pewno odnajdą jego rodzinne strony. Zagubiony malec ucieszył się i pojaśniał. Podskoczył i umiejscowił się w zdjęciu pana z melonikiem. Zajął sobie miejscówkę na gałce laseczki. I tak podróżują do dziś. Wierzą, że znajdą rodzinne strony promyczka, a starszy pan ma coraz większą ochotę, żeby zejść ze zdjęcia i zamieszkać razem z promyczkiem, w jego domu. Malec tak gorąco o to prosi, że mężczyzna już nie wyobraża sobie innego zakończenia ich przygody.
Autor: Ewa Damentka