Sympatyczny starszy pan w garniturze i meloniku, z białym szalem fantazyjnie przewieszonym przez ramię, trzymał w dłoni laseczkę i tańczył w rytm muzyki z lat 20.-30. Całkowicie pochłonięty rolą tancerza, nie zwracał uwagi na nic więcej. Jak gwiazda Broadwayu mknął sprawnie po scenie życia. Był dokładnie tym, kim był w danym momencie i czerpał energię z tańca i bycia sobą. Wirował na parkiecie jak młodzian i nieważne, że w przyszłym miesiącu będzie obchodził swoje setne urodziny.
Autor: Gwiazdeczka