Sympatyczny starszy pan w garniturze i meloniku, z białym szalem fantazyjnie przewieszonym przez ramię, trzymał w dłoni laseczkę i kokietował swoją wybrankę, która siedziała na małej ławeczce pod płaczącą wierzbą. Mężczyzna podśpiewywał i przechadzał się przed nią, jakby był jednocześnie modelem na wybiegu i Fredem Astaire’em, który czarował damy swoimi popisami tanecznymi. Staruszek miał werwę, czar osobisty, wielką dobroć i olbrzymie poczucie humoru. Jego wybranka nie miała szans. Zakochała się w nim po uszy, tak jakby była nastolatką.
Autor: Ewa Damentka