Zadowolona kobieta – 15

Zadowolona kobieta usiadła w wygodnym fotelu i uśmiechnęła się do własnych myśli. Wreszcie jej mąż zachowuje się dokładnie, tak jak chciałaby. Wcześniej nie pomagały prośby ani groźby, wreszcie zrezygnowana posłuchała swojej babci i zdziwiona zobaczyła, że stare babcine metody wpływu działają. Zaczęła chwalić męża za rzeczy, których nie zrobił – za posprzątanie, wynoszenie śmieci, robienie zakupów, kupowanie jej prezentów…, dużo by wymieniać. Mąż początkowo był zdziwiony, a potem stopniowo zaczął wykonywać wszystkie te czynności. Kobieta była zachwycona, a jednocześnie rozbawiona, bo zauważyła, że mąż zaczął tę metodę stosować również na niej. Od miesiąca dziękuje jej, że poszła z nim na mecz piłkarski. Teraz zadowolona kobieta z lekkim uśmiechem pomyślała, że może wreszcie wybierze się z nim na stadion.

dla Patrycji napisała Brzozowa Bajdulka

Gałęzie lekko uginały się – 40

Gałęzie lekko uginały się pod wpływem wiatru. Liście szeleściły i razem z gałęziami unosiły się w górę lub opadały w dół, muskając głowy przechodniów. Wiatr się bawił, a gałęziom to odpowiadało, bo lubiły towarzystwo i rzadko miały okazję, by poprzytulać się do kogokolwiek. Teraz czuły się ważne, potrzebne i całe serce wkładały w delikatne głaskanie ludzkich głów swoimi liśćmi. Liście też się cieszyły, bo miały zabawę, a bardzo lubiły się bawić.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Strudzony wędrowiec – 16

Strudzony wędrowiec nieoczekiwanie dotarł do górskiego ustronia. Nagle odsłoniło się przed nim, gdy szedł dobrze sobie znaną, bo osobiście przez siebie wydeptaną ścieżką. Teraz zdumiony przyglądał się nimfom, driadom i najadom, które tańczyły lub wdzięcznie przechadzały się, omawiając sobie tylko znane sprawy. Mężczyzna zauważył, że życzliwie przygląda mu się pewien stary ent. Nie wiedział, czy podejść do nimf lub enta, czy też pójść dalej ścieżką i udawać, że nic się nie wydarzyło. Jego nogi robiły krok to w jedną, to w drugą stronę…

Nagle poczuł, że podnoszą go czyjeś wielkie, ciepłe dłonie. Spojrzał w górę i zobaczył życzliwe oczy sędziwego enta.

– Dzieeeń dddobry – wyjąkał mężczyzna.

– Witaj przyjacielu. Widziałem, że nie wiesz, co zrobić, więc postanowiłem pomoc ci w podjęciu decyzji. Należysz do naszego świata, zawsze należałeś.

– Nie wiedziałem o tym.

– To już wiesz, ustronie nie otwiera się przed obcymi.

– Jak to?

– Widzisz, kiedyś potężna wichura zniszczyła nasz świat i porozwiewała istoty do niego należące. Stworzyliśmy to ustronie, żeby zebrać się na nowo. By wszyscy mieszkańcy naszego świata lub ich dzieci znowu mogli być razem. Jesteśmy niewidzialni dla zwykłych śmiertelników. Żyjemy jakby w równoległym świecie. Brama otwiera się tylko wtedy, gdy ktoś z naszych zagubionych przyjaciół albo jego potomek znajduje się w pobliżu i jest gotów nas poznać.

Mężczyzna zdziwiony rozglądał się. Widział wspaniałe drzewa, piękne postacie, dziwne istoty i czuł, jak ogarnia go zrozumienie, rozpoznanie. Jak spływa na niego coraz większy spokój.

Czoło zaczęło go swędzieć, więc potarł go ręką i zdziwiony poczuł rosnące wypustki, które szybko przemieniły się w rogi. Stopy zamieniły się w kopyta, a spodnie przebił z tyłu mały, wesoło kręcący się ogonek.

Ent z szacunkiem postawił wędrowca na trawie i powiedział cicho:

– Faunie, niedługo przypomnisz sobie wszystko, o czym wcześniej musiałeś zapomnieć. Teraz już jesteś bezpieczny. Wróciłeś do domu.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Sosnowy las – 46

Sosnowy las porastał całe wzgórze. Na jego szczycie wyrosło szczególnie okazałe drzewo, które znacznie przewyższało pozostałe. Jego korona sięgała samego nieba. Korzystali z jego gałęzi ludzie, którzy chcieli to niebo pozwiedzać. Korzystały też niebiańskie istoty, które chciały poznać Ziemię. Gwiazdy z jego niektórych konarów zrobiły sobie zjeżdżalnię, a do innych przyczepiły liany i huśtały się wesoło, bawiąc się z młodymi małpkami. Drzewu to nie przeszkadzało, opiekowało się swoimi gośćmi i rosło dalej, bo było bardzo ciekawe świata i chciało zobaczyć tyle nieba, ile się da.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Stare Miasto kusiło – 22

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku wielkiego boiska. Przynajmniej tak mu się wydawało. Po chwili zobaczył, że jednak to nie boisko było wielkie, tylko on był malutki, dużo niższy niż zwykle. Koło siebie zobaczył duży but. Złapał się sznurowadła i wdrapał na górę. Stąd oglądał mecz piłki nożnej prowadzony przez olbrzymów. Po skończonym meczu ruszył przed siebie, żeby poznać nowy świat. Przeszedł przez jedną z olbrzymich bram i nagle znowu się znalazł w dobrze sobie znanym miejscu – na Starym Mieście, po którym tak bardzo lubił spacerować.

dla Daniela napisała Brzozowa Bajdulka

Sala pełna jest – 5

Sala pełna jest elegancko ubranych ludzi. Wśród nich wiele znanych postaci. Konferansjer zabawia publiczność i zapowiada kolejne osoby, które wychodzą na scenę, wyczytują nazwiska laureatów i wręczają im dobrze znaną światu statuetkę. W pewnej chwili słyszysz, że laureatem kolejnej kategorii jest twój syn. Z dumą patrzysz, jak idzie po schodach, żeby odebrać statuetkę, o której marzy wielu ludzi. On już ją ma. Trzyma w ręku! Uśmiecha się, bo zdobył ją dla ciebie.

dla Andrzeja napisała Brzozowa Bajdulka