Młoda kobieta – 333

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła na spotkanie grupy wsparcia dla kobiet zmęczonych domowymi obowiązkami. Kobiet, które czują, że zmarnowały życie poświęcając się rodzinie zamiast pracy lub wręcz przeciwnie, poświęcających się pracy i żałujących, że nie założyły rodziny. Każda znajdowała tu coś dla siebie, a wzajemne wsparcie działało cuda.

Autor: Ewa Damentka

Na marmurowym blacie – 121

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty były gęsto zapisane rozmaitymi słowami. Różne charaktery pisma i kolory atramentu sugerowały, że robiono to stopniowo, być może przez wiele lat. Zapisane były wszystkie strony księgi. Zdawało się, że najnowsze wpisy robiono w każdym możliwym miejscu, również na marginesach i między liniami pierwotnego tekstu. Czasami nawet nadpisywano stare słowa. Księga była atrakcją turystyczną. Wystawiano ją raz w roku w klasztornej bibliotece, jako świadectwo i jednocześnie przestrogę, o której powinni pamiętać mnisi, którzy od dawna się nią opiekowali.

Legenda głosiła, że kiedyś założyciel klasztoru zamówił księgę, która miała zawierać wszystkie słowa świata. Często zaglądano do niej i korzystano z zawartej w niej mądrości. Z czasem zauważono, że niektóre słowa zaczynały blaknąć, a z potem zupełnie znikały z kart księgi. Były to słowa potoczne, powszechnie używane. Po pewnym czasie zniknęły również rzadziej stosowane. Zostały tylko te najbardziej wyszukane, ale i one stopniowo znikały. Po jakimś czasie większość kart była biała, bez żadnych zapisów, a potem już prawie wszystkie. W końcu w księdze zostało już tylko jedno słowo. Słowo, którego bano się wypowiadać, bo w zależności od intonacji, miało uleczyć wszystkie choroby lub zniszczyć cały świat.

Teraz było wyraźnie widoczne na białej karcie księgi i zaglądający do niej ludzie z trudem powstrzymywali się, żeby nie wymówić go głośno.

Księgę schowano więc w klasztornym skarbcu, a mnisi głowili się, co mogą zrobić, by odzyskała dawny wygląd. Bali się, że to słowo może kiedyś skusić jakiegoś szaleńca. Dlatego chcieli schować je między innymi słowami. Jednak nie mogli ich zapisać, bo żaden atrament nie trzymał się kart księgi, zupełnie jakby ona broniła się przed ponownym zapisaniem.

Modlili się, naradzali i wreszcie ustalili, że podejmą próbę milczenia. Ustalili zestaw gestów, które miały oznaczać proste komunikaty i… zamilkli. Milczenie miało obejmować również klasztornych gości.

Jak ustalili, tak zrobili. Po kilku latach, w milczeniu, podeszli do skarbca i wyjęli księgę. Z wielką ulgą zobaczyli, że wiele słów wróciło na jej karty. Umocnili się więc w swoim postanowieniu, że będą milczeć, i raz do roku wystawiają księgę w klasztornej bibliotece, żeby każdy zakonnik mógł ją zobaczyć i na własne oczy przekonać się, co daje siła milczenia.

Ich przezorność okazała się przydatna, bo kilka razy najeźdźcy zdobywali klasztor, chcąc pozyskać słowo, którym mogą zniszczyć świat. Byli wściekli, gdy to okazywało się niemożliwe, bo skutecznie schowało się ono w gąszczu innych. Nie było wiadome, które słowo wybrać, a nie chcieli spędzać całego życia, czytając wszystkie po kolei. Zostawiali więc księgę w klasztorze, a mnisi milczą dalej…

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 332

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Jak się okazało trafiła do biura pośrednictwa pracy, które każdemu chętnemu znajdowało interesujące go zajęcie. Zapytała, skąd wzięła się nazwa Klub Anonimowych Księżniczek. Usłyszała od pracowników biura, że dzięki temu, że wymyślili tę nazwę, mają teraz dużo więcej klientów. Też dzięki tej nazwie wiele klientek odzyskuje wiarę w siebie i awansują w pracy lub zmieniają pracę, przechodząc na coraz lepsze posady.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 331

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do salonu zabaw dla dziewczynek. W sąsiedniej sali, z osobnym wejściem, mieścił się „Klub Dzielnych Rycerzy i Podróżników”. Właściciele dużego sklepu z zabawkami zmienili starą nazwę „Centrum Dziecięcej Rozrywki” na dwie nowe – osobno dla chłopców i dziewczynek. Trafili w dziesiątkę. Dzieci chętnie tam przychodziły. Rodzice zostawiali je pod opieką doświadczonych przedszkolanek i animatorów zabawy, a sami spokojni o swoje pociechy szli do pracy, robili zakupy lub regenerowali się z przyjaciółmi. Jedyną trudnością było zabranie dzieci z tego centrum rozrywki.

Kobieta, wiedząc o tym, z pewnym wahaniem podeszła do córeczki i zdziwiona zobaczyła, że mała już jest ubrana i niecierpliwie na nią czeka. Przedszkolanka, pani Ania, uśmiechnęła się do młodej mamy i porozumiewawczo puściła oko.

– Mamo, mamo, chodźmy do domu. Tam czekają na mnie zadania księżniczki. Mam ci pomóc w przygotowaniu kolacji i posprzątaniu mojego pokoju, a potem w umyciu mnie i położenia do łóżeczka.

– Naprawdę chcesz to zrobić? – z niedowierzanie zapytała mama.

– Tak, chcę być księżniczką jak dorosnę i muszę już teraz się do tego przygotowywać – paplała malutka dziewczynka i złapała mamę za rękę.

Mama popatrzyła ze zdziwieniem na panią Anię i uśmiechnęła się z wdzięcznością.

Autor: Ewa Damentka

Księżniczka ze zdziwieniem – 1

Księżniczka ze zdziwieniem i namysłem przyglądała się zielonej żabce, która przycupnęła na balustradzie balkonu. „Ciekawe z jakiej jesteś bajki?” – pomyślała księżniczka i wyciągnęła dłonie w jej stronę. Żabka początkowo zastygła w bezruchu, a potem zgrabnie wskoczyła w ręce księżniczki. Stara kobieta długo przyglądała się zielonej piękności w swoich dłoniach i mruknęła: „Szkoda, że nie zjawiłaś się pięćdziesiąt lat temu, kiedy byłam jeszcze młódką”. Delikatnie postawiła żabkę na balustradzie i pokuśtykała do sali tronowej, gdzie jej brat, sędziwy król, miał wygłosić swoje przemówienie.

Autor: Ewa Damentka

Czerwcowa noc – 88

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się do lasu, by poszukać kwiatu paproci. Zwykle też go szukałam, jednak w tym roku olśniło mnie – przecież kwiat nie musi kwitnąć tylko w lesie! Posiedzę sobie w domu, we własnym pokoju, i będę uważnie obserwować moją paprotkę. Może to, czego szukałam poza domem, mam u siebie? Może to właśnie moja paproć zakwitnie?

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 330

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do pięknego ogrodu, jakim okazał się być Klub Anonimowych Księżniczek. Miękka trawa, oczka wodne, kwitnące kwiaty, śpiew ptaków i nawet sufit wyglądał jak prawdziwe niebo. Podobało się jej to miejsce i została w nim dłużej niż planowała. Uznała, że przyda się jej godzina prawdziwego wytchnienia.

Autor: Ewa Damentka

Stare Miasto kusiło – 41

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku niewielkiego placu. Obok ze stajni ktoś wyprowadzał konia. Ludzie wyglądali dziwnie, mieli na sobie stroje z innej epoki. „Czy to jakiś film”- pomyślał mężczyzna i zamrugał oczami. Wrażenie zniknęło, a on stał w dobrze sobie znanym miejscu. Był zdezorientowany, bo nie rozumiał, co zaszło. Czyżby na moment wszedł do innego świata? W przeszłość? Dziwy niepojęte. Podszedł do najbliższego ogródka piwnego i zamówił mocną kawę. O dziwo dostał ją, bo barman był zagorzałym fanem tego napoju i, poza piwem, zawsze trzymał na podorędziu kawę dobrego gatunku.

Autor: Ewa Damentka

Wielobarwne wstążki – 26

Wielobarwne wstążki powiewały na wietrze. Kolorowe były również ubrania tańczących. Feeria barw oraz rytm muzyki zmęczyły starszego turystę. Poszedł do swojego hotelowego pokoju i mocno zasnął. Trudno powiedzieć, że wypoczął, gdyż całą noc śniły mu się młoty pneumatyczne. Nic dziwnego, muzyka była tak głośna, że ściany wibrowały, a szyby w oknach brzęczały bardzo głośno.

Autor: Ewa Damentka