Młoda kobieta – 284

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do pijackiej meliny. Automatycznie cofnęła się, wyszła z lokalu i stanęła, głęboko oddychając.

– Zaskoczona – usłyszała czyjś życzliwy głos.

Inna młoda kobieta, z dużym siniakiem na skroni, przyglądała się jej z sympatią i szepcząc: „Gratuluję refleksu. Ja nie byłam tak szybka”, pociągnęła jeszcze oszołomioną dziewczynę w stronę pobliskiej bramy. Wisiał nad nią szyld „Ukojenie”. Powiedziała:

– Chodź, tu możemy spokojnie porozmawiać.

Weszły do niedużego lokalu pełnego było młodych kobiet, niektóre miały nowsze i starsze siniaki. Wyjaśniły dziewczynie, że pijani mężczyźni zajęli siłą ich lokal i żądali, by im usługiwały, bo takie księżniczki z nich, że powinny służyć. Ponieważ sytuacja prawna lokalu jest dość zawiła, policja nie może na razie interweniować. Sprawą zajmują się prawnicy, a wyjaśnienie wszystkich kwestii, ewentualnie złożenie doniesienia do prokuratury i odzyskanie lokalu może trochę potrwać. Na razie znalazły przystań w kawiarence „Ukojenie”. Szyldu z własnego lokalu jeszcze nie mogą tymczasowo zdjąć, bo sprawa w toku, ale dyżurują na ulicy, by ratować z ewentualnych opresji nowe, nieświadome sytuacji księżniczki.

– No tak, powiedziała nowo przybyła – Zawsze mi się wydawało, że bycie księżniczką naraża na wiele niebezpieczeństw.

– Nie martw się – usłyszała od jednej z księżniczek. Inne dodały:

– Damy radę.

– Organizujemy się i współpracujemy.

– Wspieramy się.

– W jedności siła.

Młoda kobieta rozluźniła się i poczuła, jakby wreszcie znalazła się we właściwym miejscu i czasie.

Autor: Ewa Damentka

Miliardy nowych gwiazd – 14

Miliardy nowych gwiazd pojawiły się, gdy nowo narodzone dziecko pierwszy raz się uśmiechnęło. Wszechświat wstrzymał oddech, a potem utworzył się na nowo, a rodzicom wydawało się, że są w niebie. Z nadzieją myśleli o przyszłości, chcąc dać dziecku to co najlepsze. Gwiazdy migotały, nawet kosmiczny pył błyszczał. Cały świat przyglądał się z uwagą maleńkiemu dziecku – nowemu Wędrowcowi, który właśnie rozpoczął swoją wielką podróż.

Autor: Ewa Damentka

Nadzieja wyglądała przez okno – 35

Nadzieja wyglądała przez okno i uważnie obserwowała przechodzących chodnikiem ludzi. Wreszcie zauważyła wysokiego mężczyznę – to on! Długo na niego czekała. Wiedziała, że teraz nie może zawieść. Musi stanąć na wysokości zadania – uruchomić wszystkie swoje umiejętności oraz wykazać się delikatnością i cierpliwością, by dał jeszcze jedną szansę jej przyjaciółce. Ania wczoraj wyprowadziła się z ich wspólnego mieszkania po jakiejś niepotrzebnej kłótni. Przenocowała u Nadziei i cały czas płakała. Przed chwilą pojechała do swojej mamy.

Nadzieja miała nadzieję, że uda się jej namówić mężczyznę, żeby spotkał się z Anną i spokojnie wyjaśnił z nią wszelkie wątpliwości. Niestety ta nadzieja szybko zgasła, gdy zobaczyła, że mężczyzna czule wita się z młodą kobietą w zaawansowanej ciąży. Stanęli pod oknem, przez które wyglądała. Cofnęła się w głąb mieszkania i uważnie słuchała. Mężczyzna pochwalił się, że udało mu się sprowokować swoją żonę i ta opuściła ich mieszkanie. Teraz zamierza zmienić zamki, by uniemożliwić jej powrót i już za parę dni będą mogli z młodą kobietą cieszyć się wspólnych gniazdkiem i spokojnie czekać na urodziny ich dziecka.

Nadzieja uśmiechnęła się lekko, bo ucieszyła się, że zapobiegliwie zaczęła nagrywać tę rozmowę. Poza tym przy jej oknie była kamera przemysłowa, którą zainstalowała tam dla własnego bezpieczeństwa. Udało się jej zdobyć dowody i teraz pomoże Annie odzyskać mieszkanie i rozwieść się na korzystnych warunkach – wina męża już jest przecież udokumentowana. A w międzyczasie razem z innymi przyjaciółkami będą dbały o Annę. Potrzebuje ich pomocy. Każdy by potrzebował na jej miejscu.

Autor: Ewa Damentka

Wilk przymrużył oczy – 60

Wilk przymrużył oczy i uważnie wpatrywał się w idącą leśną ścieżką dziewczynkę w czerwonym kapturku. Zaniepokoiło go, że mała znalazła się w jego rewirze, bo to znaczyło, że już należy zacząć realizować plan, a wilk bardzo, bardzo nie chciał tego robić.

Jednak wiedział, że musi, więc podszedł do Kapturka i rozpoczął rozmowę, tak jak powinien. Dalej sprawy potoczyły się równie przewidywalnie – tak jak dzieciom mówi się o tym od wielu, wielu lat. Oczywiście wilk zjadł Babcię i Czerwonego Kapturka. Ze zmęczenia zasnął, a wtedy dzielny leśniczy rozciął jego brzuch, pomógł wydostać się Babci i Kapturkowi i następnie włożył do brzucha kamienie i go zaszył. Wilk obudził się głodny i odszedł, grzechocząc kamieniami i głośno złorzecząc.

Później jednak zachował się inaczej, niż można byłoby się spodziewać po wilku z bajki o Czerwonym Kapturku. Gdy już znacznie oddalił się od chatki Babci, przestał złorzeczyć i bardzo cichutko zmierzał w głąb lasu. Nawet chwilami wstrzymywał oddech, tak zależało mu na zachowaniu ciszy.

Wreszcie dotarł do upragnionego celu – do ziemianki ukrytej w środku lasu. Tam zastał miskę pełną mięsa, więc się posilił. Próbował zdjąć z siebie fałszywą skórę, ale trudno mu było dosięgnąć do zapięcia na plecach. Położył się i zasnął, choć nie było mu wygodnie.

Nad ranem do ziemianki przyszedł leśniczy. Odpiął zapięcia na grzebiecie i wyswobodził swojego ulubieńca z fałszywej wilczej skóry z doszytym sztucznym żołądkiem. „Wilk” rozluźnił się i rozciągnął na całą swoją długość. Obudził się dopiero po godzinie, gdyż do jego nozdrzy wreszcie zaczęła docierać smakowita woń zimnego pieczonego mięsa, a on przez sen pomyślał, że może to nie jest senne marzenie, tylko rzeczywistość.

– Masz, zasłużyłeś na to, jedz spokojnie – mówił cichym głosem leśniczy i głaskał go po lśniącej sierści.

Pies zaczął jeść i słuchał, jak leśniczy mówił dalej:

– Udało się nam, mnie jednak nie wyrzucą. W nadleśnictwie rozmyślili się i zostaję w pracy, a ty dostaniesz nowe zajęcie. Będziesz pilnował domu Babci, żeby nie spotkała jej żadna krzywda. Babcia będzie o ciebie dbać i dobrze cię karmić.

Mężczyzna i pies posiedzieli w ziemiance do późnego wieczora. Była bezksiężycowa noc. Leśniczy starannie zamaskował wejście do ziemianki, a następnie wolnym krokiem udali się obaj do chatki Babci, gdzie czekała na nich ciepła kolacja oraz wdzięczna Babcia, Czerwony Kapturek i jego rodzice.

Autor: Ewa Damentka

Stary pojazd – 44

Stary pojazd cicho turkotał, podskakując na kocich łbach. Przewoził kartony i stare ubrania. Przynajmniej tak wydawało się rzezimieszkom, którzy na niego napadli. Na szczęście nie wiedzieli oni, że pod tymi starociami leżą prawdziwe skarby – starożytne zwoje zapisane nieznanym językiem. Prawdziwa gratka dla historyków. Miały być one zawiezione do bezpiecznego muzeum, gdzie nikt ich nie zniszczy, a badacze pochylą się nad nimi z ciekawością i szacunkiem.

Autor: Ewa Damentka

Nadzieja wyglądała przez okno – 31

Nadzieja wyglądała przez okno i uważnie obserwowała przechodzących chodnikiem ludzi. Wreszcie zauważyła wysokiego mężczyznę – to on! Długo na niego czekała. Wiedziała, że teraz nie może zawieść. Musi stanąć na wysokości zadania – uruchomić wszystkie swoje umiejętności oraz wykazać się delikatnością i cierpliwością, by zgodził się odwiedzić swoją umierającą babcię. Staruszka długo na niego czekała. Całe lata marzyła, że jej ukochany wnuk do niej przyjedzie. Teraz gasła powoli. Wiadomo było, że nie pożyje długo. Spokojnie pożegnała się z bliskimi – wszystkimi poza nim. Jak zadra w sercu bolała ją myśl, że już go nie zobaczy. Nadzieja nie chciała do tego dopuścić. Zrobi wszystko, co trzeba, żeby spełnić marzenie staruszki.

Autor: Ewa Damentka

Miliardy nowych gwiazd – 5

Miliardy nowych gwiazd pojawiły się, gdy popatrzyłam w niebo przez teleskop. Były tam cały czas, a teleskop tylko przybliżył je, ukazał ich mnogość i ich piękno. Pamiętam o tym, gdy w bezchmurną noc patrzę w niebo przez okno mojego pokoju. To miłe i obiecujące, że na niebie jest tyle gwiazd i być może gdzieś daleko, dookoła niektórych, krążą planety, na których mieszkają rozumne istoty, które też patrzą w niebo, podziwiając mnogość i piękno gwiazd.

dla Andrzeja napisała Ewa Damentka

Miliardy nowych gwiazd – 1

Miliardy nowych gwiazd pojawiły się, gdy człowiek zaczął działać. Wcześniej, gdy marzył, tworzyły się mgliste zarysy – mgławice czegoś, czego nie można nazwać, ani dotknąć. Gdy zaczął realizować swoje pomysły i krok po kroku działał, to tworzyły się nowe światy, wszechświaty, a liczne gwiazdy jasno oświetlały drogę.

dla Andrzeja napisała Ewa Damentka

Nadzieja wyglądała przez okno – 27

Nadzieja wyglądała przez okno i uważnie obserwowała przechodzących chodnikiem ludzi. Wreszcie zauważyła wysokiego mężczyznę – to on! Długo na niego czekała. Wiedziała, że teraz nie może zawieść. Musi stanąć na wysokości zadania – uruchomić wszystkie swoje umiejętności oraz wykazać się delikatnością i cierpliwością, by przekonać go, żeby przyjął jej propozycję. Była początkująca reżyserką. Przygotowywała się do nakręcenia swojego pierwszego pełnometrażowego filmu. Wszystko było już przygotowane. Brakowało tylko odtwórcy jednej z głównych ról. Przesłuchiwała setki kandydatów. Żaden nie spełniała jej wymagań. Ten mężczyzna był jej bohaterem. Miała głębokie wewnętrzne przeczucie, że to właśnie on.

Autor: Ewa Damentka