Mały zefirek – 13

Mały zefirek delikatnie muskał rozgrzane ciała plażowiczów i lekko marszczył powierzchnię morza. Ludzie korzystali z wakacji. Odpoczywali, oddychali pełną piersią, a przyjazny powiew wiatru skutecznie wymiatał z ich głów smutki i pamięć o pracy, studiach czy innych zobowiązaniach, jakie czekały na nich w domu.

Autor: Ewa Damentka

Strudzony wędrowiec – 34

Strudzony wędrowiec nieoczekiwanie dotarł do górskiego ustronia. Nagle odsłoniło się przed nim, gdy szedł dobrze sobie znaną, bo osobiście przez siebie wydeptaną ścieżką. Teraz zdumiony zobaczył wejście do górskiej jaskini, które właśnie się przed nim odsłoniło. Bez namysłu wszedł do wnętrza góry, a ta zamknęła się za nim, by nikt więcej nie mógł skorzystać z jej zaproszenia. Mężczyzna w górze znalazł wszystko, czego potrzebował. Miała świeżą wodę, dobrą wentylację i była dobrze zaopatrzona. Półki w jej wnękach aż uginały się pod ciężarem rzeczy, które dla niego przygotowała. Miała tam również dobrze wyposażoną kuchnię, cudowną łazienkę z ogromną wanną, wygodne łóżko, komputer stacjonarny, laptop i bezprzewodowy internet. Czegóż więcej potrzebuje do szczęścia samotnik? Spędził w górze wiele lat. Kiedy w jego kraju i na Ziemi znowu stało się bezpiecznie, góra wypuściła wędrowca. Mógł wrócić do domu, do rodziny, z którą miał stały kontakt internetowy. Jednak, kiedy tylko chciał, mógł wracać do jaskini, by znowu pomieszkać w górze. Korzystał z tego może częściej niż powinien.

Autor: Ewa Damentka

Księżniczka ze zdziwieniem – 45

Księżniczka ze zdziwieniem i namysłem przyglądała się zielonej żabce, która przycupnęła na balustradzie balkonu. Żabce to odpowiadało, bo lubiła być w centrum zainteresowania. Przyjęła kilka interesujących póz. Zjadła w locie kilka much, które niebacznie fruwały w pobliżu. I wreszcie zastygła w swojej ulubionej pozie. W pozie, którą każdy powinien podziwiać, wręcz kontemplować godzinami. Księżniczka przyglądała się temu z sympatią, z i trudem powstrzymała wybuch śmiechu, gdy zobaczył żabkę całkiem udatnie naśladującą jej ojca, gdy w stroju paradnym i koronie na głowie zastygał w bezruchu, by poddani mogli go podziwiać. Chęć śmiechu rosła nadal, więc księżniczka dygnęła leciutko przez żabką i wbiegła do swojej komnatki. Zamknęła za sobą drzwi i rzuciła się na łóżko, śmiejąc się w głos. „Dawno nic mnie tak nie ucieszyło” – pomyślała i po chwili i wróciła na balkon. Żabka nadal stała w wyuczonej pozie, ale teraz, poza majestatem, biła z niej również obrażona duma. Księżniczka uśmiechnęła się do niej, pogłaskała po łebku i wyszła z nią na spacer. Żabce całkiem wygodnie siedziało się w jej dłoniach i wyglądała na zadowoloną. Gdy doszły za zamkowego stawu księżniczka przystanęła i wahaniem popatrzyła na żabkę. Ta łaskawie uniosła się i wyjrzała, żeby zobaczyć świat poza dłońmi księżniczki. Nie wahała się długo. Sprężyła się i oddała piękny skok do wody. Nie zaszczyciła spojrzeniem księżniczki, a ona roześmiana pospacerowała jeszcze chwilę. Potem wróciła do pałacu i zajęła się przygotowaniami do wieczornego balu.

Autor: Ewa Damentka

Mały zefirek – 9

Mały zefirek delikatnie muskał rozgrzane ciała plażowiczów i lekko marszczył powierzchnię morza. Ludzie korzystali z wakacji. Odpoczywali, oddychali pełną piersią, a przyjazny powiew wiatru łagodził słoneczne oparzenia, jakich nabawili się niektóry plażowicze. Działał jak balsam i przypominał, że nawet wiatr może być pieszczotą.

Autor: Ewa Damentka

Strudzony wędrowiec – 31

Strudzony wędrowiec nieoczekiwanie dotarł do górskiego ustronia. Nagle odsłoniło się przed nim, gdy szedł dobrze sobie znaną, bo osobiście przez siebie wydeptaną ścieżką. Teraz zdumiony przyglądał się malutkiej oazie kojącej zieleni, strumykowi i wygodnej niszy utworzonej przez skalny nawis. Aż chciało się wejść do niej, usiąść na zielonej trawie i kontemplować piękno gór, szmer strumyka, delikatny powiem wiatru i aksamitną, absolutną ciszę. Zrobił to, skorzystał z zaproszenia, jakie wysłała mu natura.

Przesiedział tak kilka godzin, zupełnie niewidoczny dla osób, które przechodziły obok górską ścieżką. Był zdziwiony, że choć sam ją wydeptał, to wiele osób ją odkryło i też nią szło. „A co z ustroniem? Nie chcę się nim dzielić. Czy oni go też zobaczą, jak moją ścieżkę?” – rozmyślał przestraszony. Uspokoiła go dopiero myśl, że to miejsce samo wybiera swoich gości. Dziś zaprosiło jego i to należy celebrować, tym się cieszyć i mieć nadzieję, że jutro zaprosi znowu. Mężczyzna odetchnął głęboko, uspokoił się, zrelaksował i zasnął… Obudził się nad ranem, w swoim własnym łóżku.

Był zdezorientowany, czyżby cała przygoda tylko mu się przyśniła? „Życie jest snem kochany” – usłyszał w głowie czyjś życzliwy głos. „Snem?”. „Tak, życie jest snem Boga”. Mężczyzn położył się wygodnie, zamknął oczy i zaczął rozmyślać nad usłyszanymi słowami: „życie jest snem…”.

Autor: Ewa Damentka

Księżniczka ze zdziwieniem – 44

Księżniczka ze zdziwieniem i namysłem przyglądała się zielonej żabce, która przycupnęła na balustradzie balkonu. Żabka przez chwilę przyglądała się księżniczce, a potem całą swoją uwagę poświęciła muchom latającym w pobliżu. Wreszcie złapała i połknęła pierwszą, później drugą i trzecią. Pozostałe muchy odleciały, a żabka zeskoczyła na trawę, nie zwracając uwagi na księżniczkę. Ta rozbawiona pomyślała, że żabka może uczyć arystokrację pokory. Nie można jej zmusić do okazywania atencji. Na jej zainteresowanie trzeba zasłużyć.

Autor: Ewa Damentka

Mały zefirek – 5

Mały zefirek delikatnie muskał rozgrzane ciała plażowiczów i lekko marszczył powierzchnię morza. Ludzie korzystali z wakacji. Odpoczywali, oddychali pełną piersią, a przyjazny powiew wiatru delikatnie chłodził gorące powietrze.

Młoda dziewczyna siedząca na plaży rozluźniła się. Widmo pracy magisterskiej, którą miała złożyć do końca wakacji, odpływało. Zdąży ją oddać. Jeszcze ma czas. Teraz pora na zabawę i rozluźnienie. Bez wyrzutów sumienia skorzysta z odpoczynku. Chce odprężyć się, poleniuchować, cieszyć swobodą, wakacjami, marzeniami, słońcem i delikatnym zefirkiem.

Dziewczyna uśmiechnęła się do koleżanek i wygodnie ułożyła na kocyku. Mały zefirek poprowadził ją w krainę snów. Fale śpiewały kołysankę, a słońce ogrzewało…

Autor: Ewa Damentka

Mały zefirek – 1

Mały zefirek delikatnie muskał rozgrzane ciała plażowiczów i lekko marszczył powierzchnię morza. Ludzie korzystali z wakacji. Odpoczywali, oddychali pełną piersią, a przyjazny powiew wiatru przenosił ich w świat komfortu i letnich fantazji. Niektórzy zasypiali na plaży i śnili o tajemniczych wyspach, jaskiniach, skarbach i pięknych syrenach. Innym śniło się latanie i odpoczywanie wysoko w chmurach. Jeszcze innym śniły się smażone kiełbaski i kufle zimnego piwa. Psotnik zefirek chyba wiedział, komu jaki sen podesłać. Ważne, że wszyscy plażowicze byli zadowoleni, zefirek również.

dla Magdy napisała Ewa Damentka

Strudzony wędrowiec – 28

Strudzony wędrowiec nieoczekiwanie dotarł do górskiego ustronia. Nagle odsłoniło się przed nim, gdy szedł dobrze sobie znaną, bo osobiście przez siebie wydeptaną ścieżką. Teraz zdumiony zobaczył, że w ustroniu czeka na niego żona. Co więcej, że właśnie stawia na stole wazę z jego ulubioną zupą. Uśmiechnęła się i gestem dłoni zaprosiła do stołu. Po zupie był ulubiony schabowy z zasmażaną kapustą i ziemniakami. Potem deser. „Odpocznij chwilę, a ja pojadę po dzieci” – powiedziała kobieta, a mężczyzna zdziwiony rozglądał się po własnym domu. „Wróciłem, ale jak?” – w głowie kołatała się natrętna myśl. Obszedł cały dom, wszystko było zwyczajne i nigdzie nie było widać górskiej ścieżki, która go do niego zaprowadziła.

Autor: Ewa Damentka

Strudzony wędrowiec – 25

Strudzony wędrowiec nieoczekiwanie dotarł do górskiego ustronia. Nagle odsłoniło się przed nim, gdy szedł dobrze sobie znaną, bo osobiście przez siebie wydeptaną ścieżką. Teraz zdumiony tuż przed sobą zobaczył to, czego szukał całe życie. Chciał tam wejść, ale rozum zaczął wymyślać różne argumenty, żeby tego nie robić. Na szczęście zwyciężyło serce. Głowa co prawda protestowała, ale nogi same zaprowadziły mężczyznę do ustronia. Usiadł przy źródełku. Potem położył się na sprężystej trawie i zasnął. Obudził się wypoczęty, szczęśliwy. Siedział tam długo. Widział ludzi, którzy szli górską ścieżką i mijali go bez słowa. Chyba go nie widzieli. A on dziwił się, jak mogli go nie zauważyć. W ogóle, jak mogli nie widzieć ustronia, jego piękna i czaru? Powoli oswajał się z myślą, że ten cudowny zakątek należy wyłącznie do niego, że ustronie ma tylko dla siebie.

Autor: Ewa Damentka