Młoda kobieta – 346

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Przemknęła szybko na zaplecze i przebrała się w strój Królewny Śnieżki, w którym obsługiwała klientów. Przyjmowała ich zamówienia i przynosiła im je. Jednym słowem była kelnerką. Nie wstydziła się swojego zawodu, wstydziła się tylko tego stroju, więc starała się ukradkiem przemykać do pracy i miała nadzieję, że żaden znajomy nie zobaczy jej wchodzącej do Klubu Anonimowych Księżniczek i że nikt ze znajomych nie przyjdzie do klubu w czasie jej zmiany.

Autor: Ewa Damentka

Wielobarwne wstążki – 44

Wielobarwne wstążki powiewały na wietrze. Kolorowe były również ubrania tańczących. Feeria barw oraz rytm muzyki hipnotyzowały. Ludzie uśmiechali się, wirowali w tańcu, poddawali się wrażeniu chwili. Nie czuli zmęczenia i z żalem przyjęli decyzję o zakończeniu festiwalu. Wracali do domów, nucąc i tańcząc, jakby chcieli, by ten rytm pozostał z nimi na zawsze. Następnego dnia wrócili do swoich codziennych obowiązków, które wykonywali w rytmie zapamiętanej muzyki. Czasami ktoś wykonał parę tanecznych kroków lub zanucił. Każdy z nich wiedział, że zapamiętana muzyka i jej rytm będą ich niosły aż do następnego festiwalu, a wtedy jeszcze bardziej się z nimi zespolą.

Autor: Ewa Damentka

Strudzony wędrowiec – 5

Strudzony wędrowiec nieoczekiwanie dotarł do górskiego ustronia. Nagle odsłoniło się przed nim, gdy szedł dobrze sobie znaną, bo osobiście przez siebie wydeptaną ścieżką. Teraz zdumiony przyglądał się soczystej zieleni trawy, pięknym kwiatom i wielobarwnym motylom. Strumyk ciszo szemrał, a rozwijająca się przed nim dróżka zachęcała, by poszedł nią do uroczej chatki, która zdawała się czekać na niego. Mężczyzna miał wielką ochotę wejść na tę ścieżkę, ale powstrzymywała go myśl, że jeszcze wczoraj nie było tu łąki, tylko stroma przepaść. Stał więc i patrzył. Nie wiedział, czy to prawda, czy miraż…

Autor: Ewa Damentka

Księżniczka ze zdziwieniem – 30

Księżniczka ze zdziwieniem i namysłem przyglądała się zielonej żabce, która przycupnęła na balustradzie balkonu…

Był to czarno-biały rysunek, który ukazał się, gdy dziecko przewróciło stronę książeczki. Poprosiło mamę o zieloną kredkę i zaczęło nadawać żabie kolor.

– Skąd wiesz, że żabka jest zielona?

– To widać – odpowiedziało dziecko.

Mama uśmiechnęła się i przyglądała, jak jej pociecha z przejęcia wysunęła język i z wielki zapałem kolorowała stronę z żabką i księżniczką.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 345

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do miłego lokalu. Cicha muzyka, ładne barwy, miłe dla oka meble i ozdoby. Podeszła do kelnerki i zapytała, czy w lokalu jest drugie pomieszczenie, bo chciałaby zamówić salę na kameralne spotkanie dla siebie i kilkunastu koleżanek. Zbierają się razem po bardzo długiej przerwie. Nazwa Klubu Anonimowych Księżniczek bardzo im się spodobała, więc chcą się spotkać właśnie tu.

Autor: Ewa Damentka

Strudzony wędrowiec – 1

Strudzony wędrowiec nieoczekiwanie dotarł do górskiego ustronia. Nagle odsłoniło się przed nim, gdy szedł dobrze sobie znaną, bo osobiście przez siebie wydeptaną ścieżką. Teraz zdumiony zobaczył raj. „Raj na Ziemi” – musiał sobie o tym przypominać, bo zdawało mu się, że został przeniesiony do innego świata. Widok wydawał mu się niebiański. Drzewa rozświetlone przez słońce, uginające się pod ciężarem owoców, szmer strumyka, zielona łąka, kusiły i proponowały, by je odwiedzić. Zrobił już krok w ich stronę, ale zatrzymał się, bo pamiętał, że stoi nad przepaścią. Przypomniał mu się film „Indiana Jones” i jedna z jego scen. Podobnie jak jego ulubiony bohater schylił się, wziął garść piasku i sypnął nim przed siebie. Zobaczył przezroczysty most wiodący na drugą stronę przepaści. Wędrowiec przeszedł nim do ustronia. Jego ciało zaczęło się regenerować, a serce i dusza śpiewały. Był w miejscu, o którym marzył od dawna.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 344

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do budynku sąsiadującego z klubem. Wsiadła do windy i wjechała na trzecie piętro. Weszła do swojego mieszkania. Zrobiła sobie ulubioną herbatę. Potem wyciągnęła pudełko ciasteczek, przysunęła duży fotel do okna i zaczęła nasłuchiwać rozmów ludzi wychodzących z klubu.

Zdziwiło ją, o czym rozmawiali. Nie były to typowe rozmowy osób wychodzących z barów, czy nawet kawiarni lub restauracji – a takie właśnie lokale mieściły się kiedyś w miejscu, gdzie obecnie funkcjonował Klub Anonimowych Księżniczek. Kobieta była zaskoczona, bo sama chciałaby prowadzić takie rozmowy, jak osoby, które właśnie wyszły z klubu.

Uznała, że nie będzie się spieszyć. Będzie ich podsłuchiwać jeszcze parę dni, może tydzień, może miesiąc. Jeśli to dzisiejsze wrażenie się potwierdzi, to za jakiś czas pewnie sama zajrzy do Klubu Anonimowych Księżniczek.

Autor: Ewa Damentka

Księżniczka ze zdziwieniem – 26

Księżniczka ze zdziwieniem i namysłem przyglądała się zielonej żabce, która przycupnęła na balustradzie balkonu. Księżniczka miała na sobie różową sukieneczkę, jak inne dziewczynki w parku Disneya. Ale tylko jej udało się zauważyć małą żabkę, więc patrzyła na nią zafascynowana. Żabka też chwilkę przyglądała się dziewczynce-księżniczce, a potem czmychnęła w zarośla i schowała się w trawie. Tego dnia już żadna inna „księżniczka” nie mogła pochwalić się rozmową z „zaczarowaną” żabą

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 343

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do lokalu. Wypatrzyła stolik w kącie, schowany za dużą palmą. Podeszła do niego i usiadła przy nim. Kelner zjawił się prawie natychmiast. Dygocząc, podała mu małą karteczkę. Rozwinął ją i przeczytał: „Proszę zadzwonić na policję. Jestem w niebezpieczeństwie”. Mężczyzna początkowo myślał że to żart, ale zobaczył, że kobieta trzęsie się ze strachu, więc głośno, profesjonalnym tonem powiedział: „Rozumiem, teraz woda, a za chwilę wybierze pani coś z menu”.

Wrócił na zaplecze i opowiedział kierownikowi, co się stało. Porozmawiali chwilę. Potem kelner zaniósł kobiecie wodę mineralną i menu, a jego szef wziął karteczkę i dopisał na niej notatkę: „stolik za palmą”. Potem z niefrasobliwą miną wyszedł na salę i przekazał ją dzielnicowemu, który właśnie wpadł na chwilę z rutynową kontrolą. Dzielnicowy zerknął na tekst i głośno powiedział: „Dziś zostanę dłużej. Proszę frytki dla mnie i chłopaków”. Następnie usiadł przy wolnym stoliku, wezwał radiowóz i uważnie przyglądał się sali.

Wkrótce otworzyły się drzwi wejściowe i stanął w nich mało sympatyczny typ. Rozejrzał się po sali i bez wahania ruszył w stronę młodej kobiety. Usiadł przy niej. Popatrzył na nią kpiąco i powiedział:

– Księżniczko, myślałaś, że uda ci się uciec? Wracamy do domu, mam już łańcuch, którym będziesz przywiązana do łóżka.

Wyciągnął z torby długi, gruby łańcuch z kłódką i kontynuował:

– Wymierzyłem długość. Jest w sam raz, żebyś mogła wejść pod prysznic i do kuchni. Do drzwi wejściowych nie dasz rady się dostać. Telefon już odcięty. Z okna też nie wyskoczysz, bo zablokowane.

– Nie boi się pan mówić tego głośno? – zagadał dzielnicowy, który znienacka zjawił się przy ich stoliku.

– Dzień dobry panie władzo. To taki żart. Ja tylko witałem się z żoną.

Dzielnicowy skrzywił się i dał znak kierownikowi. Z głośników na całą salę popłynęły słowa: „Księżniczko, myślałaś…” i cały wywód mężczyzny, łącznie z niego rozmową z dzielnicowym.

Mężczyzna zerwał się i chciał wybiec z sali, lecz drogę zagrodzili mu policjanci, którzy zdążyli właśnie dojechać. Zaczął się z nimi szamotać, ale przegrał. Wykręcili mu ręce do tyłu i założyli mu kajdanki.

– Pan pozwoli z nami – powiedział dzielnicowy.

Mężczyzna patrzył wściekły na kobietę i wysyczał:

– Zabiję cię suko. Nigdzie się przede mną nie ukryjesz.

Policjanci wyprowadzili go z lokalu, a dzielnicowy przysiadł się do stolika młodej kobiety.

– Skąd nagranie? – zapytała.

– Kelner podłożył urządzenie z podsłuchem, gdy przyniósł pani wodę.

– Dzięęę…uujee – Młoda kobieta zająknęła się. Próbowała wstać, ale nogi odmówiły posłuszeństwa.

– Wszystko jest w porządku. Zaraz podejdzie do pani nasza koleżanka. Ustalimy, w czym jeszcze możemy pani pomóc. Podsłuch zabieramy – uśmiechnął się i z doniczki palmy wyjął niewielkie urządzenie.

Młoda kobieta siedziała, dygocząc, i próbowała pozbierać myśli. Nie mogła uwierzyć, że jej koszmar może się zakończyć, że może wrócić do normalnego życia.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 342

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła. Miała nadzieję, że w środku spotka swoje koleżanki. Powiedziały jej, że dziś będą w tym klubie.

Ku swojemu zaskoczeniu poza nimi zobaczyła też swoich rodziców, dziadków, kolegów z pracy, swojego narzeczonego i nawet szefową. Na jej widok wszyscy krzyknęli: „niespodzianka” i zaczęli gratulować z okazji przypadających dziś jej imienin. Była zdziwiona, bo myślała, że wszyscy zapomnieli o jej święcie, a tu taka miła niespodzianka. Została posadzona na honorowym miejscu, na głowę włożono jej koronę i powiedziano: „Księżniczko, dziś ty rządzisz. Jesteśmy tu dla ciebie”. Zaskoczenie szybko minęło, młoda kobieta rozluźniła się i bawiła beztrosko.

Pod koniec imprezy jej szefowa uznała, że podoba się jej Klub Anonimowych Księżniczek i zamierza organizować tu uroczystości prywatne i firmowe. Zapytała kelnerkę, czy w pobliżu jest może Klub Anonimowych Książąt albo Królów. Dowiedziała się, że za rogiem otworzono lokal o wdzięcznej nazwie Klub Dzielnych Rycerzy. Szefowa uznała więc, że przez parę miesięcy, może nawet przez rok, będzie organizować imprezy w tych klubach, a potem poszuka następnych. Mówiła to z wyniosłością królowej. Jednak nie zauważyła uśmieszku na twarzy kelnerki, który zdawał się mówić: ”chyba nas nie doceniasz. Zorganizujemy ci takie imprezy, że dłuuuugo będziesz chciała z nami współpracować”.

Autor: Ewa Damentka