Stare Miasto kusiło – 31

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku bajkowego wesołego miasteczka z licznymi atrakcjami dla dzieci i młodzieży, a nawet dorosłych. Przypomniało mu się dzieciństwo i mizerne „wesołe miasteczko”, które czasem przyjeżdżało w jego rodzinne strony.

To, w którym teraz się znajdował, było jak ze snu. Liczne, mieniące się kolorowymi światłami karuzele, lśniące samochodziki na wspaniałym torze, ogromny zamek strachów wyglądający jak całkiem prawdziwy i wiele innych ciekawych obiektów.

Bez namysłu mężczyzna pobiegł jak chłopiec do największej karuzeli i bawił się na niej jak dziecko. Przez cały wieczór biegał od jednej atrakcji do drugiej i czuł się wspaniale. W kabinie luster śmiał się z siebie do rozpuku. Kupił sobie nawet watę cukrową, chociaż nie przepadał za słodyczami.

W strzelnicy ustrzelił dużego pluszowego misia, a na koniec wpałaszował pieczone jabłko w karmelu. Pełen wrażeń wrócił do miasteczka i zamknął za sobą bramę. Trudno mu było uwierzyć w to, co przeżył, ale pluszowy miś codziennie przypominał mu, że to wszystko wydarzyło się naprawdę.

Autor: Gwiazdeczka

Ciemność zgęstniała – 82

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i z czasem okazało się przepiękną gigantyczną tęczą, która swoimi nasyconymi barwami przeniknęła ciemność i nigdy nie zniknęła.

Autor: Gwiazdeczka

Sosnowy las – 44

Sosnowy las porastał całe wzgórze. Na jego szczycie wyrosło szczególnie okazałe drzewo, które znacznie przewyższało pozostałe. Widok był niezwykły.

Nadszedł jednak dzień, kiedy zaplanowano wyciąć sosny, a na wzgórzu wybudować nowoczesne osiedle. Byli ludzie, którzy się temu mocno sprzeciwiali. Ktoś zaproponował, żeby w takim razie zostawić tylko to okazałe drzewo. Ktoś inny twierdził, że zostawione samo uschnie. Ostatecznie znalazł się architekt, który pomysłowo zaprojektował osiedle, zachowując drzewa. Początkowo budowa sprawiała trudności. Zachowanie drzew podnosiło jej koszty.

Efekt był jednak oszałamiający. Cena mieszkań wzrosła znacznie, ponieważ zainteresowanie kupnem było ogromne. Któż by nie chciał mieszkać na pięknym wzgórzu pokrytym drzewami. Otwierać okna i czuć zapach sosen…

Architekt osiedla otrzymał nagrodę za swój projekt i od tego czasu tworzył wspaniałe aranżacje łączące przyrodę z możliwością zamieszkanie wśród niej. Powstawały nietuzinkowe realizacje mieszkań lub domów pośród gór, jezior, lasów, nad morzem, z zachowaniem wszystkich atutów krajobrazowych tych miejsc.

Autor: Gwiazdeczka

Wielobarwne wstążki – 5

Wielobarwne wstążki powiewały na wietrze. Kolorowe były również ubrania tańczących. Feeria barw oraz rytm muzyki wciągały. Uczestnicy tego wydarzenia płynnie przesuwali się wzdłuż brzegu wielkiego jeziora. W jego lustrze kolorowe sylwetki tańczących wyglądały zjawiskowo. Piękną scenę zakłócił nagły, potężny hałas. Po drugiej stronie jeziora zgromadzeni ujrzeli ogromny pojazd latający, który właśnie wylądował.

Muzyka ustała, a roztańczeni biesiadnicy zamarli w bezruchu. Maszyna wyglądała jak UFO. Po chwili uchyliły się stalowe drzwi, a w nich ukazała się przedziwna postać. Nie przypominała człowieka. Zatrwożeni ludzie wpadli w popłoch, kiedy istota podniosła coś, co przypominało rękę i zdawała się ich uspokajać. Z ciekawości opanowali jednak swoje przerażenie i wpatrywali w „kosmitę”.

Ten przeszedł po jeziorze, a kiedy dotarł do tłumu, zdawał się być całkiem sympatycznym stworem. Zapytał, czy może ze swoimi kompanami dołączyć do imprezy. Ludzie, zdziwieni niezwykłym spotkaniem, zgodzili się. Ze statku kosmicznego zaczęły jedna po drugiej wychodzić dziwne istoty.

Wszyscy wspólnie wrócili do zabawy, a przybysze z każdą godziną zjednywali sobie sympatię gospodarzy widowiska.

Autor: Gwiazdeczka

Ciemność zgęstniała – 81

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i obietnicę dobrego bytu. Było ciepłe i szlachetne. Nienachalnie przenikało mrok. Przekonywało do siebie wszystko, co spotkało na swej drodze. Było z niewidzialnego, niewyczerpalnego źródła. Leczyło rany i niosło ze sobą ukojenie i spokój.

Autor: Gwiazdeczka

Ciemność zgęstniała – 80

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i wskrzeszając najpiękniejsze marzenia. Strumień światła malował je niczym malarz obraz na płótnie. Były coraz większe, piękniejsze i bardziej kolorowe. Wszystko, co powstawało, było tu od zawsze, przykryte osłoną ciemności. Nareszcie odsłaniało swe niezwykłe oblicze. Stawało się realne i pewne. Prawdziwe.

Autor: Gwiazdeczka

Wielobarwne wstążki – 1

Wielobarwne wstążki powiewały na wietrze. Kolorowe były również ubrania tańczących. Feeria barw oraz rytm muzyki pobudzały do poruszania się w jej takt. Uroczysty piękny festyn z okazji święta Ziemi właśnie się rozpoczął. Jak co roku i dziś celebrujący go ludzie tłumnie przybyli ubrani w odświętne stroje i w doskonałych humorach dołączali do tańczących.

Mała lokalna orkiestra przygrywała towarzystwu ulubione i specjalnie na tę okazje wybrane utwory.

Było tu dużo zachwyconych imprezą dzieci. Niektóre z nich w przebraniach – za kapustę, drzewo, czy nawet wodę. Wszyscy bawili się doskonale i w ten sposób wyrażali swą wdzięczność za wszystkie otrzymywane na co dzień dary Ziemi.

Nie było tu miejsca na narzekania, smutek czy zwątpienie. Niewielka społeczność miała czyste i szczere serca i umiała cieszyć się wszystkimi, najmniejszymi nawet rzeczami, które dla wielu ludzi były oczywistością. Celebrujący szanowali się wzajemnie i zawsze pomagali w kłopotach. Wiedzieli, że razem mają wszystko, czego potrzeba do życia.

Autor: Gwiazdeczka

Stare Miasto kusiło – 28

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku ogromnego wzgórza pokrytego gęstą, soczystą trawą, na której wypasało się wielkie stado owiec. Owce były spokojne i zajęte jedzeniem trawy. Zupełnie nie zwracały uwagi na mężczyznę. Gdzieś w dali biegał pies pilnujący stada, radośnie poszczekujący i wyraźnie zadowolony ze swej odpowiedzialnej funkcji. Niebo było bezchmurne, a powietrze drgało delikatnie w promieniach słońca. Było bardzo cicho. Chwilami można było usłyszeć brzęczenie pszczół. Co jakiś czas owce mruczały dość śmiesznie.

Mężczyzna przechadzał się między stadem. W pewnym momencie podbiegł do niego pies-stróż. Zaniepokojony nieznanymi mu zamiarami mężczyzny, zaczął go uważnie obwąchiwać. Wyczuł, że stadu nic nie grozi z jego strony, więc zaszczekał i odbiegł.

Mężczyzna w zamyśleniu zszedł ze wzgórza i zobaczył bramę do Starego Miasta. Przez chwilę zastanawiał się, czy przez nią przejść i wrócić do siebie.

Autor: Gwiazdeczka

Sosnowy las – 42

Sosnowy las porastał całe wzgórze. Na jego szczycie wyrosło szczególnie okazałe drzewo, które znacznie przewyższało pozostałe. Rosło sobie tak beztrosko, zupełnie nieświadome swoich rozmiarów. Kochało życie pełne słońca i czasem deszczu. Z życzliwością patrzyło w dół na inne drzewa, ciesząc się ich widokiem. Oddychało pełną piersią i było wdzięczne za każdy dzień na Ziemi. Niestraszne mu były nawet burze z piorunami. Wierzyło, że wszystko jest tak, jak być powinno i zawsze znajdzie się dobre rozwiązanie, nawet w największych kłopotach.

Inne drzewa były dumne, że otulają taki skarb. Uczyły się od niego bycia szczęśliwymi. Wzruszało je to, że ono nie zdaje sobie sprawy, jak jest piękne i silne. Uwielbiały patrzeć w górę i podziwiać jego urodę i moc. Niektóre z nich marzyły, by stać się takie same. Naśladowały ruchy drzewa i jego podejście do życia. Inne doceniały to, że mogą żyć w jego pobliżu i akceptowały siebie. Było im razem dobrze.

Wieczorem, kiedy las zasypiał, dało się słyszeć ciche pomruki zadowolonego wzgórza, które dźwigało całe towarzystwo i jest równie szczęśliwe, jak ono.

Autor: Gwiazdeczka

Ciemność zgęstniała – 79

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i kolorując wszystko od nowa. Światło nie było widziane od bardzo dawna. Na szczęście wracało powolutku. Jego jeden mały promyk wystarczył, aby wróciła wiara w to, że jest mocniejsze od największej ciemności.

Autor: Gwiazdeczka