Ciemność zgęstniała – 78

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i stopniowo rozrzedzając ciemność, której gęste pomruki stawały się coraz słabsze. Ciemność powoli ustępowała miejsca smugom światła i odchodziła w zapomnienie. Panowała dość długo i najwyższy czas, aby na stałe zastąpiła ją jasność.

Autor: Gwiazdeczka

Stare Miasto kusiło – 24

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku okazałej skoczni narciarskiej. Na nogach miał narty, ubrany był w profesjonalny strój skoczka. Nie rozumiał, co się dzieje, ale intuicja podpowiadała mu, że wszystko jest w porządku. Czuł, że powinien zjechać. Pierwszy raz z życiu stał na skoczni, a jednak początkowy strach zamienił się w ekscytację. Odepchnął się rękoma od barierek i ruszył. Jechał bardzo szybko w dół, a w miarę nabierania prędkości, całe życie zaczęło przelatywać mu w głowie. Wszystkie wzloty i upadki, radości i smutki.

Wtedy wzbił się w powietrze jak ptak i oczami wyobraźni zobaczył kilka obrazów dotyczących jego przyszłego życia. Był piękne. Kiedy wylądował, czuł się naprawdę szczęśliwy. Postanowił zatrzymać w pamięci te wizje i przypominać je sobie za każdym razem, kiedy będzie tego potrzebował.

Autor: Gwiazdeczka

Sosnowy las – 40

Sosnowy las porastał całe wzgórze. Na jego szczycie wyrosło szczególnie okazałe drzewo, które znacznie przewyższało pozostałe. Nad drzewem przelatywał kruk. Kiedy dostrzegł pokaźne drzewo, zniżył lot i postanowił przyjrzeć mu się z bliska.

Usiadł na najwyższej gałęzi i przyglądał się uważnie pięknej sośnie. Następnie sfrunął na sam dół i wpatrywał się w gruby pień i dorodne korzenie, mocno ugruntowane w ziemi.

Żył już troszkę na tym świecie, ale czegoś takiego jeszcze nie widział. Podziwiał drzewo i postanowił podzielić się swoim odkryciem z innymi krukami. Wrócił do domu i opowiadał krukom o tym niezwykłym miejscu.

Następnego dnia cała gromada ptaków poleciała na własne oczy zobaczyć drzewo. Prowadził ich kruk, dumny ze swojego odkrycia. Kiedy dotarli na miejsce, nie żałowali, że zaufali przyjacielowi. Kruki obsiadły drzewo i z wysoka podziwiały okolicę, bardzo komfortowo czując się w jego mocnych gałęziach. Postanowili przylatywać tu codziennie, żeby spędzać miłe chwile w blasku sosny.

Czerpali z niej siłę, regenerowali się, a kiedy wracali do domu, wypełniała ich radość i spokój. Z pokolenia na pokolenie przekazywali informację o nim, a kolejne młode kruki odwiedzały to niezwykłe miejsce. W końcu powstała legenda o niezwykłym kruczym drzewie, które było tak duże i silne dzięki krukom, które od lat tu przylatywały i miały pewnie jakieś niezwykłe zdolności, skoro drzewo tak bardzo wyróżniało się spośród innych drzew.

Autor: Gwiazdeczka

Ciemność zgęstniała – 77

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i pozwalając, aby każdy mógł się z nim stopniowo oswoić. Wiedziało, że musi być delikatne, aby nie oślepić oczu przyzwyczajonych do ciemności. Pragnęło zadomowić się tu na dobre. Działało więc z wielką precyzją i wyczuciem. Miało uleczyć sczerniałe dusze i nauczyć je życia w światłości. Było pewne, że mu się uda, ponieważ bardzo długo i starannie przygotowywało się do tego zadania. Wybrało idealny moment i miejsce. Cieszyło się, że wkrótce wszystkie dusze nabiorą dzięki niemu pięknych i zdrowych barw.

Autor: Gwiazdeczka

Sosnowy las – 38

Sosnowy las porastał całe wzgórze. Na jego szczycie wyrosło szczególnie okazałe drzewo, które znacznie przewyższało pozostałe. Nie zawsze jednak tak było. To okazałe dziś drzewo, kiedyś było słabe i chorowite. Jego koleżanki sosny szybko rosły, zostawiając je daleko w cieniu. Było małe i po jakimś czasie brakowało mu dostępu do promieni słonecznych, które zasłaniały inne drzewa. Co dzień rano próbowało złapać choćby najmniejszy promień, żeby przetrwać. Kiedy padał deszcz, drzewko również chwytało krople wody, aby nie uschnąć z pragnienia. Sosny dawno zapomniały o drzewku, ponieważ ich głowy rozmawiały już chmurami.

Drzewko nie poddawało się. Skręcało swój niepozorny pień w kierunku słońca i deszczu. Powoli pięło się w górę, pokonując otaczające je przeszkody. Nadszedł dzień, kiedy drzewo z zachwytem odkryło, że przebiło się przez największe ciemności i zobaczyło niebo i słońce.

Już nie musiało walczyć o życie, tylko spokojnie czerpało ze skarbów, które miała dla niego matka natura.

Zaczęło bardzo szybko mężnieć i piąć się w górę. Któregoś razu spojrzało w dół i nie mogło uwierzyć, że widzi czubki sosen, które kiedyś stanowiły dla niego zagrożenie życia i prawdziwe wyzwanie do walki.

Z tej perspektywy wyglądały zupełnie inaczej, niegroźnie. Drzewo było z siebie dumne, że nie opuściła go wola życia i teraz odbiera wspaniałą nagrodę i z każdym kolejnym dniem może się cieszyć się naturalnym dostępem do słońca, powietrza i wody.

Autor: Gwiazdeczka

Stare Miasto kusiło – 19

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku jakiegoś pogorzeliska. Widok był upiorny. Wszędzie gruz z rozwalonych domów, gdzieniegdzie ogień trawiący resztki drewnianych elementów budynków. Nad tym wszystkim unosił się dławiący dym i charakterystyczny smród spalenizny.

Mężczyzna był przerażony, kiedy w szczątkach rozpoznał znajome elementy ze Starego Miasta. Jakiś kawałek gzymsu, rzeźby, a czasem szyldu ze sklepu, w którym codziennie bywał. Poczuł żal i głęboki smutek. Zaczął biec przed siebie nieprzytomny. Wtedy się obudził.

Spocony i jeszcze wciąż przerażony oddychał głęboko. Dziękował Bogu, że to był tylko sen. Tego dnia jeszcze bardziej docenił, w jakim pięknym mieście żyje. Był wdzięczny za każdy dom czy sklep. Spacerował uliczkami, jakby to robił po raz pierwszy w życiu.

Autor: Gwiazdeczka

Ciemność zgęstniała – 76

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i z każdym dniem stawało się coraz mocniejsze i bardziej świetliste. Wypełniało każdą komórkę, którą oświetlało. Było pełne dobra i harmonii. Wkrótce świeciło pełną mocą, całkowicie rozpuszczając mrok. Wreszcie objęło swym blaskiem cały wszechświat, przywracając mu jego niezwykłe kolory. Było potężne i zostało już na zawsze.

Autor: Gwiazdeczka

Ciemność zgęstniała – 75

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i pomału przywracając kolory każdej kolejnej rzeczy na którą padło. Rozświetlało delikatnie mrok, budując wiarę, że świat staje się piękny, jasny, przyjazny.

Autor: Gwiazdeczka

Stare Miasto kusiło – 16

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku pokładu statku płynącego po morzu. Kiedy wyjrzał za burtę i rozejrzał się dookoła, w dali zobaczył znane sobie Stare Miasto. Płynął, podziwiając jego przepiękną panoramę. Kiedy statek zbliżał się trochę do brzegu, mógł dostrzec urokliwe uliczki, którymi tak lubił spacerować. Nigdy wcześniej z tej perspektywy nie oglądał miejsca swego zamieszkanie. Był zdumiony, jak inaczej ono wygląda oglądane z tej perspektywy.

Nie przypominał sobie także, żeby obok miasta było morze. Wiedziałby o tym z pewnością, jako jeden z jego najstarszych mieszkańców. Poddał się jednak urokowi chwili i w milczeniu płynął i uśmiechał się do siebie. Wiedział, że jego miasteczko bywa zaskakujące, ale takiej wycieczki się nie spodziewał.

Autor: Gwiazdeczka

Sosnowy las – 36

Sosnowy las porastał całe wzgórze. Na jego szczycie wyrosło szczególnie okazałe drzewo, które znacznie przewyższało pozostałe. Na wzgórze przybywali turyści, aby podziwiać to niecodzienne zjawisko.

Naukowcy nie potrafili wyjaśnić, jak to jest możliwe, żeby wzrastające na tym samym wzgórzu przez lata drzewo mogło tak bardzo przewyższyć pozostałe.

Zastanawiające było to, że pozostałe sosny były również zdrowe, silne i poza tym, że znacznie mniejsze, były tym samym gatunkiem, co gigantyczna sosna pośrodku wzgórza. Można się było spodziewać, że olbrzym zabierze im mimowolnie wszystkie cenne składniki potrzebne do rozwoju. Nic takiego nie miało tu jednak miejsca, a wszystkie drzewa cieszyły się dobrym zdrowiem.

Pewien chłopczyk przytulił się do wielkiej sosny i po chwili powiedział do swoich kolegów, że wszystkie drzewa darzą ją ogromnym szacunkiem. To powoduje, że myślą o dobru każdego z nich i wspierają się wzajemnie.

Miłość pozwala utrzymać ich harmonię i siły witalne.

Mimo tego, że naukowcy nie potwierdzili tego twierdzenia, chłopiec i jego koledzy byli przekonani o jego prawdziwości i postanowili wziąć przykład w drzew.

Stanowili silną grupę przyjaciół przez całe swoje życie i zawsze kiedy któryś z nich miał kłopoty, reszta pomagała mu je przezwyciężyć.

Nazwali się „Drużyną ze Wzgórza” i mogą być przykładem prawdziwej przyjaźni opartej na szacunku i miłości dla wszystkich ludzi.

Autor: Gwiazdeczka