Stare Miasto kusiło – 12

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku pięknej polany, na której rosły niezliczone ilości różnokolorowych kwiatów, a słońce karmiło je swoimi promieniami. Był zachwycony. Nigdy wcześniej tu nie był. Zastanawiał się, jak to możliwe, że w sercu Starego Miasta mógł uchować się taki piękny kawałek przyrody. Zaczął spacerować po polanie, wodząc opuszkami palców po koniuszkach roślin.

Był szczęśliwy, że odkrył to miejsce. Kochał Stare Miasto i jego uliczki, ale tutaj odkrył w sobie coś, czego wcześniej nie doświadczył. Jedność i harmonię ze światem i naturą. Przestało mieć dla niego znaczenie, jak i dlaczego tu jest. Cieszył się każdym najmniejszym kwiatkiem i promieniami słońca. Pomyślał, że pokaże polanę swoim przyjaciołom i zobaczy, czy też tak wspaniale się tu poczują.

Pomyślał o tym, jaki świat jest piękny i różnokolorowy. Był wdzięczny, że może na nim żyć i spacerować uliczkami Starego Miasta oraz być gościem tak pięknej i słonecznej polany.

Autor: Gwiazdeczka

Sosnowy las – 34

Sosnowy las porastał całe wzgórze. Na jego szczycie wyrosło szczególnie okazałe drzewo, które znacznie przewyższało pozostałe. Bardzo źle się z tym czuło, bo nie chciało się tak wyróżniać. Próbowało kulić się ze wszystkich sił, żeby być podobnym do pozostałych sosen. Opuszczało gałęzie i schylało koronę. Ostatecznie jednak nic to nie dało. Za każdym razem, kiedy chciało wziąć głęboki oddech, wracało do swojej okazałej postaci.

Czasami tak bardzo zniżało się do pozostałych, że mocno chorowało. Niektóre gałęzie łamały się, a liście traciły swoją zieloną barwę.

Choroby przechodziły, a drzewo powoli zbierało w sobie siłę do życia. Któregoś razu było tak słabe, że myślało, że zbliża się jego koniec i uschnie.

Wola życia była jednak silniejsza i drzewo przetrwało, by w końcu zdecydować się, że od tej pory będzie patrzeć w stronę nieba i słońca i żyć pełnią życia.

Od tamtego momentu z roku na rok rosło zdrowo i wzbudzało podziw każdego, kto je zobaczył.

Autor: Gwiazdeczka

Stary archiwista – 70

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył świerszcza w kominie, który cudnie grał na starych dobrych skrzypkach. Mężczyzna wzruszył się tym widokiem, a płynąca muzyka ukoiła jego serce.

Autor: Gwiazdeczka

Stary archiwista – 69

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył mężczyznę na rozstaju dróg, który próbował wybrać jak najlepiej kierunek swojej dalszej wędrówki.

Autor: Gwiazdeczka

Stare Miasto kusiło – 8

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku skalistego wzgórza. Początkowo zaskoczenie zastąpiła ciekawość. Co to za miejsce i jakim cudem się tu znalazł? Krajobraz był przepiękny i w niczym nie przypominał przytulnych uliczek, którymi spacerował.

Było dziko i tajemniczo i mężczyzna odkrył, że bardzo mu się to podoba. Zaczął badać wzgórze i podziwiał spektakularną naturę. Dotykał skał i przyglądał się wyrastającym gdzieniegdzie drzewom, które wyglądały, jakby miały zaraz spaść, jednak ich korzenie mocno trzymały się podłoża.

Zszedł trochę niżej i ujrzał strumyk, który wartko płynął z góry. Woda była bardzo zimna i krystalicznie czysta. Nad głową mężczyzny od czasu do czasu przelatywał ptak, głośno świszcząc. On jednak nie czuł strachu, tylko chłonął nieznaną mu dotąd magię tego miejsca. Był zdumiony, że taki mieszczuch jak on, czuje się tu jak ryba w wodzie. Przyszło mu nawet na myśl, żeby tu zamieszkać. Powoli nadciągał zmierzch. Zrobiło się potwornie zimno, a mężczyzna przypomniał sobie swoje ciepłe mieszkanko. Pomyślał, że chyba wystarczy, jeżeli będzie czasem odwiedzał to miejsce, ale na co dzień zostanie wierny swoim dobrze znanym uliczkom i Staremu Miastu, w którym się wychował.

Autor: Gwiazdeczka

Sosnowy las – 32

Sosnowy las porastał całe wzgórze. Na jego szczycie wyrosło szczególnie okazałe drzewo, które znacznie przewyższało pozostałe. Któregoś dnia na wzgórzu pojawił się drwal i ściął drzewo. Nie było to proste, ponieważ drzewo było mocne, ale w końcu udało mu się.

Widok był bardzo smutny. Leżało teraz pośród sosen bez życia. Jak jeździec, który spadł z konia i nie wstaje. Mężczyzna wywiózł ścięte drzewo, a sosny posmutniały. Dopiero teraz uświadomiły sobie, jakie było dla nich ważne. Zawsze czuły od niego wsparcie i ochronę.

Sosny przepłakały już wiele dni i nocy, gdy wydarzyło się coś niezwykłego. Z pnia po ściętym drzewie zaczęła wyrastać młoda gałązka, która bardzo szybko rosła i mężniała. Jak w przyspieszonym tempie wypuszczała listki i kolejne gałązki. Pięła się w górę, a sosny oniemiały z wrażenia i radości. Po paru dniach gałąź była gruba i uformował się z niej pień, który coraz bardziej poprzypominał ścięte drzewo.

Wkrótce, niczym wańka-wstańka, drzewo odrodziło się w całej okazałości. Było jeszcze większe i mocniejsze. Kiedy z daleka dostrzegł je drwal, własnym oczom nie wierzył. Przestraszył się tak bardzo, że poprzysiągł sobie, że już nigdy nie wytnie żyjącego drzewa.

Autor: Gwiazdeczka

Stary archiwista – 68

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył przeciskającą się tęczę, której bardzo chciało się pić. Wiedział, że potrzebuje ona wody, aby zachować swoje kolory. Napoił ją i tęcza rozbłysła, a on był z siebie zadowolony.

Autor: Gwiazdeczka

Stary archiwista – 67

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył starego niedźwiedzia, który mocno spał. Mężczyzna nie miał zamiaru budzić zwierza, więc na paluszkach wycofał się i zamknął drzwi.

Autor: Gwiazdeczka

Stare Miasto kusiło – 4

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku zamarzniętego jeziora pogrążonego w gęstej mlecznej mgle.

Bał się ruszyć, bo nie wiedział, na ile mocny jest lód pod jego stopami. Był zszokowany swoją niespodziewaną sytuacją i próbował zebrać myśli, aby ochłonąć i zastanowić się, co robić. Na chwilę zacisnął powieki z nadzieją, że jak je otworzy, wszystko wróci do normy, a on będzie spacerował po swoich ulicach. Niestety tak się nie stało i mężczyzna uświadomił sobie, w jak tragicznym jest położeniu.

Kiedy już miał wrzasnąć z rozpaczy, wziął głęboki oddech i zaczął spokojnie myśleć. Jakoś musiał wejść na środek jeziora, więc musi mu się udać z niego zejść. Zrobił pierwszy nieśmiały krok przed siebie, a wtedy mgła nieco się rozproszyła. Zobaczył kawałek jeziora, na którym, postawił drugi, bardziej pewny krok.

I tak, oddychając spokojnie, noga za nogą maszerował przed siebie, a mgła rozrzedzała się co raz bardziej. Wreszcie dotarł do brzegu i usiadł na ziemi z wrażenia. Pochylił głowę, a kiedy ją podniósł, jeziora nie było, a jego oczom ukazała się znajoma brama.

Autor: Gwiazdeczka

Stary archiwista – 66

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył dwie rusałki wesoło pląsające po tafli jeziora. Zdawały się igrać z grawitacją i były szczęśliwe.

Autor: Gwiazdeczka