Stary archiwista – 65

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył to, co zobaczył. Nikomu o tym nie powiedział. Takie miał prawo, a wszystkich ciekawskich przepraszamy.

Autor: Gwiazdeczka

Polną drogą – 83

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył tysiące naczyń, które hałasowały nieznośnie. Jakim cudem się tu znalazły i czemu tak hałasują, było zagadką.

Autor: Gwiazdeczka

Sosnowy las – 28

Sosnowy las porastał całe wzgórze. Na jego szczycie wyrosło szczególnie okazałe drzewo, które znacznie przewyższało pozostałe.

Przez lata, kiedy las rósł, wysokie drzewa wzbijały się w górę mniej więcej w tym samym tempie. Nikt nie zauważył momentu, w którym jedno z nich tak bardzo przerosło pozostałe.

Kiedy patrzyło się na wzgórze z daleka, drzewo wyglądało niczym latarnia morska. Jak ogromny maszt, dumnie dźwigało swoją koronę ku słońcu. Pozostałe sosny tworzyły falujący dywan, z którego środka ono wystrzeliwało.

Mimo tego, że tak bardzo wyróżniało się wielkością od pozostałych drzew, stanowiło z nimi jedność. Sosny zdawały się wspierać je od podstawy, a ono patrzyło na świat z dużej perspektywy i było dla nich cennym źródłem informacji i mądrym przewodnikiem.

Autor: Gwiazdeczka

Stary archiwista – 64

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył pędzącą karuzelę, która kręciła się jak szalona i zdawało się, że wkrótce pofrunie w kosmos.

Autor: Gwiazdeczka

Polną drogą – 82

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył kwitnący kwiat japońskiej wiśni. Drzewo pokłoniło mu się z gracją, a tysiące różowych płatków spadło na drogę. Wędrowiec rozczulił się tym spotkaniem i przysiadł pod drzewem.

Autor: Gwiazdeczka

Stary archiwista – 63

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył ogromnego słonia, który zapytał go, czy napije się z nim gorącej herbaty. Zdumiony mężczyzna automatycznie zgodził się na propozycję zwierza i po chwili delektowali się wspólnie aromatycznym naparem.

Autor: Gwiazdeczka

Sosnowy las – 25

Sosnowy las porastał całe wzgórze. Na jego szczycie wyrosło szczególnie okazałe drzewo, które znacznie przewyższało pozostałe. Na domiar wszystkiego nie była to sosna, lecz mocny dąb.

Nawet sosny były zdumione taką sytuacją. Kiedy były małe, nie bardzo były świadome istnienia różnych gatunków drzew. Zresztą mały dąb wzrastał razem z nimi i początkowo niewiele się różnił od swoich koleżanek. Stanowili jedną rodzinę i dumnie rośli na wzgórzu.

Sytuacja zmieniła się, gdy dąb niespodziewanie przerósł wzrostem i obwodem pozostałe drzewa. Wtedy sosny zaczęły mu się bardziej przyglądać i zauważać zdawałoby się oczywiste różnice w ich wyglądzie.

Trudno powiedzieć, czy bardziej zaskoczone były jego właśnie odkrytą odmiennością, czy tym, że przerósł je gwałtownie i stał się najwyższym i najmocniejszym drzewem na wzgórzu. Poczuły niegdyś wcześniej nieznaną im zazdrość. Nie rozumiały, dlaczego nagle zmieniły się ich uczucia względem tego drzewa.

Dąb również był zaskoczony swoim rozmiarem, jak również wrogością życzliwych mu dotąd drzew. Bardzo smuciło go ich zachowanie i zgryźliwe uwagi mu czynione. Wkrótce jednak zmęczył się schylaniem swojej okazałej korony i tłumaczeniem sosnom, że jest tym samym drzewem, z którym rosły i je szanowały.

W końcu podniósł wysoko głowę i rozprostował bujne, ciemnozielone ramiona. Poczuł promienie słońca na swych liściach i pomyślał, że nic złego się nie stanie, jeśli będzie po prostu sobą.

Autor: Gwiazdeczka

Polną drogą – 81

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył, choć może się też pomylił, coś na kształt jelenia. Imponujące poroże zwierzęcia zahaczało o gałęzie drzew.

Autor: Gwiazdeczka

Stary archiwista – 62

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył coś, czego nie chciał widzieć. Pospiesznie więc zamknął drzwi i wrócił do domu.

Autor: Gwiazdeczka

Polną drogą – 80

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył stół z powyłamywanymi nogami. Grzecznie się z nim przywitał i ruszył w dalszą drogę. Stół stał jak słup soli i zastanawiał się, dokąd zmierza ten człowiek.

Autor: Gwiazdeczka