Przy pięknej starej toaletce – 72

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że siedzi przed lustrem i rozczesuje rogowym grzebieniem swoje gęste lśniące włosy. „Zabawne” – pomyślała – „bo mogłoby przyśnić się, że to nie był sen”.

Autor: Gwiazdeczka

Kiedyś dawno dawno temu – 83

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu myślał, na kogo wyrośnie ta cudna istota. Jakim będzie człowiekiem, z jakim charakterem, kolorem włosów, a nawet, jaki będzie mieć głos!

Czy będzie bardziej podobny do mamy czy do taty. Co czeka go w przyszłości, jakie wyzwania i przeżycia? Może zostanie słynnym pisarzem, a może szczęście odnajdzie w byciu ogrodnikiem. Czy będzie domatorem, czy raczej wzywać go będą dalekie lądy i nowe miejsca.

To wszystko było zagadką i jednocześnie było tak ekscytujące. „zobaczymy” – pomyślał tata. Wiedział, że teraz liczy się liczy się dzisiaj i objął ramieniem swoją wybrankę trzymającą na rękach ich synka.

Autor: Gwiazdeczka

Sympatyczny starszy pan – 16

Sympatyczny starszy pan w garniturze i meloniku, z białym szalem fantazyjnie przewieszonym przez ramię, trzymał w dłoni laseczkę i dziarskim krokiem zbliżał się do swojej córki w dniu jej ślubu. Wyglądał naprawdę szykownie i stosownie do tej okazji. Panna młoda z miłością i wdzięcznością patrzyła na swojego tatę. Wiedziała, że zaraz nastąpi niezwykły moment, kiedy ten przekaże innemu mężczyźnie. Łzy wzruszenia pojawiły się na policzkach najbliższych im osób. Taka jest kolej rzeczy, która w tak wykwintnym i szczerym wydaniu pozostanie na długo w pamięci zebranych, w dobrym tego słowa znaczeniu.

Autor: Gwiazdeczka

Gałęzie lekko uginały się – 36

Gałęzie lekko uginały się pod wpływem wiatru. Liście szeleściły i razem z gałęziami unosiły się w górę lub opadały w dół, muskając głowy przechodniów. Wiatr wprawił w ruch kupkę zeschłych zeszłorocznych liści, które przezimowały niezauważone przy kamiennym murku. Liście zaczęły wirować i wyglądały osobliwie – takie brązowe i suche – na tle zielonych, młodych drzew i wiosennej trawy. Niczym wspomnienie z przeszłości uniosły się w powietrze jakby w ostatniej podróży, patrząc na piękno życia, którego kiedyś były częścią. Nie były smutne. Uważały się za szczęściarzy, bo cicho pod miękką puszystą śnieżną pokrywą doczekały wiosny, nie sprzątnięte po jesieni. Teraz w pożegnalnym tańcu zwracały uwagę na siebie.

Autor: Gwiazdeczka

Kiedyś dawno dawno temu – 82

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu wyobrażał sobie, jak pokaże malcowi świat, poprowadzi go za rączkę, nauczy wielu ciekawych rzeczy i zrobi wszystko, co będzie mógł, aby ich synek wyrósł na dobrego człowieka. Jak wiele chciałby powiedzieć mu już teraz. Długo oczekiwali, aż przyjdzie na świat i oto jest. Aż trudno w to uwierzyć, ze ich marzenie się spełniło. Nawet jeśli jako rodzice popełnią masę błędów, ich kochany syn zawsze będzie mógł liczyć na ich bezwarunkową miłość i wsparcie.

Autor: Gwiazdeczka

Sympatyczny starszy pan – 13

Sympatyczny starszy pan w garniturze i meloniku, z białym szalem fantazyjnie przewieszonym przez ramię, trzymał w dłoni laseczkę i nobliwie przechadzał się piękną alejką czarownego parku. Chociaż był sam, sprawiał wrażenie, jakby z kimś rozmawiał.

Tak, prowadził dialog ze swoją żoną, która odeszła jakiś czas temu w zaświaty. Mieli w zwyczaju w rocznicę ślubu przechadzać się tą alejką, odświętnie ubrani, i zadawać sobie wzajemnie wiele pytań. Mężczyzna wiedział, że kultywując w ten sposób ich tradycję, docenia piękny związek i z każdym rokiem przybliża się do ponownego spotkania z ukochaną.

Autor: Gwiazdeczka

Kiedyś dawno dawno temu – 81

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu modlił się, aby syn był zdrowy i silny. Za domem padał śnieg. Jego płatki miękko opadały na ziemię. Jeden za drugim, lekkie niczym niewypowiedziane życzenia rodziców dla swego ukochanego synka. Noc była czarna i mroźna, ale tu w tym pomieszczeniu było jasno i ciepło, a płynąca z serc mamy, taty i chłopca energia sprawiała, że to miejsce było pełne miłości.

Autor: Gwiazdeczka

Kiedyś dawno dawno temu – 80

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu snuli plany na przyszłość. Miłość otulała tę trójkę czule i obdarzała pewnością dobrego i spełnionego życia tej uroczej rodzinki. Mieli wszystko, czego potrzebowali. Od nich zależało, co z tym zrobią. Synek otworzył nieporadnie oczy i z pełnym zaufaniem wpatrywał się w twarze swoich rodziców.

Autor: Gwiazdeczka

Sympatyczny starszy pan – 10

Sympatyczny starszy pan w garniturze i meloniku, z białym szalem fantazyjnie przewieszonym przez ramię, trzymał w dłoni laseczkę i podziwiał jej ozdobne zakończenie w postaci głowy lwa. W jego dłoni zdawało się symbolizować prawdziwego lwa salonowego. Możliwe, że w przeszłości ten sympatyczny starszy pan skradł niejedno damskie serduszko. Teraz laska zdawała się być wspomnieniem dawnych podbojów. Tak, czy inaczej, wspierała go w tańcu i podtrzymywała w momentach, kiedy niezdarnie mylił kroki.

Autor: Gwiazdeczka

Gałęzie lekko uginały się – 33

Gałęzie lekko uginały się pod wpływem wiatru. Liście szeleściły i razem z gałęziami unosiły się w górę lub opadały w dół, muskając głowy przechodniów. Wiatr był znanym figlarzem. Nigdy nie było wiadomo, czym zaskoczy. Czasem dął z całej siły, zmiatając napotkane na swej drodze przedmioty. Innym razem delikatnie dmuchał, wprawiając w ruch polne kwiaty. Najgorzej kiedy pojawiał się wraz z deszczem i zdawał się chłostać wodą przy każdym swym oddechu. Jednak tym razem muskał delikatnie, jak czuły przyjaciel.

Autor: Gwiazdeczka