Na marmurowym blacie – 121

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty były gęsto zapisane rozmaitymi słowami. Różne charaktery pisma i kolory atramentu sugerowały, że robiono to stopniowo, być może przez wiele lat. Zapisane były wszystkie strony księgi. Zdawało się, że najnowsze wpisy robiono w każdym możliwym miejscu, również na marginesach i między liniami pierwotnego tekstu. Czasami nawet nadpisywano stare słowa. Księga była atrakcją turystyczną. Wystawiano ją raz w roku w klasztornej bibliotece, jako świadectwo i jednocześnie przestrogę, o której powinni pamiętać mnisi, którzy od dawna się nią opiekowali.

Legenda głosiła, że kiedyś założyciel klasztoru zamówił księgę, która miała zawierać wszystkie słowa świata. Często zaglądano do niej i korzystano z zawartej w niej mądrości. Z czasem zauważono, że niektóre słowa zaczynały blaknąć, a z potem zupełnie znikały z kart księgi. Były to słowa potoczne, powszechnie używane. Po pewnym czasie zniknęły również rzadziej stosowane. Zostały tylko te najbardziej wyszukane, ale i one stopniowo znikały. Po jakimś czasie większość kart była biała, bez żadnych zapisów, a potem już prawie wszystkie. W końcu w księdze zostało już tylko jedno słowo. Słowo, którego bano się wypowiadać, bo w zależności od intonacji, miało uleczyć wszystkie choroby lub zniszczyć cały świat.

Teraz było wyraźnie widoczne na białej karcie księgi i zaglądający do niej ludzie z trudem powstrzymywali się, żeby nie wymówić go głośno.

Księgę schowano więc w klasztornym skarbcu, a mnisi głowili się, co mogą zrobić, by odzyskała dawny wygląd. Bali się, że to słowo może kiedyś skusić jakiegoś szaleńca. Dlatego chcieli schować je między innymi słowami. Jednak nie mogli ich zapisać, bo żaden atrament nie trzymał się kart księgi, zupełnie jakby ona broniła się przed ponownym zapisaniem.

Modlili się, naradzali i wreszcie ustalili, że podejmą próbę milczenia. Ustalili zestaw gestów, które miały oznaczać proste komunikaty i… zamilkli. Milczenie miało obejmować również klasztornych gości.

Jak ustalili, tak zrobili. Po kilku latach, w milczeniu, podeszli do skarbca i wyjęli księgę. Z wielką ulgą zobaczyli, że wiele słów wróciło na jej karty. Umocnili się więc w swoim postanowieniu, że będą milczeć, i raz do roku wystawiają księgę w klasztornej bibliotece, żeby każdy zakonnik mógł ją zobaczyć i na własne oczy przekonać się, co daje siła milczenia.

Ich przezorność okazała się przydatna, bo kilka razy najeźdźcy zdobywali klasztor, chcąc pozyskać słowo, którym mogą zniszczyć świat. Byli wściekli, gdy to okazywało się niemożliwe, bo skutecznie schowało się ono w gąszczu innych. Nie było wiadome, które słowo wybrać, a nie chcieli spędzać całego życia, czytając wszystkie po kolei. Zostawiali więc księgę w klasztorze, a mnisi milczą dalej…

Autor: Ewa Damentka

Na marmurowym blacie – 120

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty od niedawna otula złota poświata. To mój dar dla księgi, która prosiła, bym pomogła jej rozdzielać informacje, które mają trafiać do czytelników. Gdy jedna osoba korzystała z księgi, Księga sama decydowała, co jej pokazać. Od pewnego czasu do księgi zagląda wiele osób na raz. Uczniowie są bardzo ciekawi, co księga pokaże ich kolegom, a nauczyciele chcą wiedzieć, o co pytają uczniowie. Teraz złota poświata uniemożliwia dostęp do niepożądanej treści. Dzięki czarom, jakie w nią wplotłam, każdy widzi tylko to, co jemu konkretnie księga chce pokazać. Jednocześnie poświata rozbłyska, gdy ktoś gwałtownie wyciąga ręce w stronę księgi. Ten rozbłysk daje księdze czas, by mogła ukryć się w sekretnej skrytce. Gdy jest bezpiecznie, księga znowu ukazuje się światu. Jak gdyby nigdy nic się wcześniej nie działo, leży otwarta na marmurowym blacie, a jej karty lśnią złotym blaskiem i zapraszają do lektury.

Autor: Złota Rybka

Na marmurowym blacie – 119

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty skrywają wiele inspiracji. Księga przechowuje mądrości wielu pokoleń wróżek, czarodziejów i rozmaitych istot, w tym elfów, skrzatów, zwierząt i ludzi. Tak jestem przyzwyczajony do wymyślonej przez nas wyższości człowieka nad naturą i innymi formami życia, że wydaje mi się trochę dziwne korzystanie z księgi, która przechowuje mądrości innych gatunków. Wiem jednak, że trzeba je znać.

Na razie z zazdrością patrzę na Aks, która z łatwością dogaduje się ze swoim Kasztankiem i z innymi stworzeniami. Może ja też mógłbym się tego nauczyć? Zaciskam więc zęby i uczę się.

To boli, jak spada się z piedestału, a ja niedawno zostałem z niego strącony i teraz mam żyć jak zwykły człowiek, a nie jak Książę z Bajki. Czy kiedykolwiek do niej wrócę?

Nie wiem. Więc na wszelki wypadek staram się dostosować do świata, w którym teraz jestem. A w tym świecie same dziwy i sami dziwacy. Kiedyś tak by mi się wydawało. A teraz? Oswajam się z myślą, że tutaj też jestem dziwakiem. Idzie mi nieźle. Może nawet sam siebie polubię w tej odsłonie?

Autor: Kazetbe

Na marmurowym blacie – 118

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty leciutko migotały i zachęcały do lektury. Często z niej korzystałam, gdy mieszkałam w zamku swoich rodziców. To księga wskazała mi drogę i kazała wyruszyć w świat i zmienić tożsamość. Nie jestem pewna czemu, ale uznałam, że to ważne.

Teraz w Szkole Czarowania znowu widzę księgę, wygląda podobnie, jak ta z mojego świata. Czy jest to ta sama księga? Czy to może jej bliźniaczka? Z pewną obawą do niej podeszłam.

Księga powitała mnie jak starą znajomą. Przekazała mi wiadomości od rodziców, zapisała moją odpowiedź, którą pokaże im niebawem i zaprosiła do dalszej nauki. To miłe, czuję się jak w domu, mimo, że zmieniłam świat, w którym przebywam.

Autor: Aks

Na marmurowym blacie – 117

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty są mi dobrze znane. Jenczy często zagląda do tej księgi, a od niedawna uczy mnie, jak się nią posługiwać. Księga nikomu nie służy. Sama ocenia osoby, które chcą z niej skorzystać i podsuwa im treści, które uzna za słuszne. Tym, co chcą skrzywdzić innym, księga pokazuje niezrozumiałe i niedziałające formuły, przepisy, schematy. Tym, co chcą pomagać, księga pokazuje jasne wytyczne i prowadzi ich krok po kroku. Tych, co się dopiero kształtują, księga uczy. Dla nich zamienia się w cierpliwą nauczycielkę, opiekunkę. Taka właśnie jest dla mnie.

Autor: Jenczyduszka