Księżniczka ze zdziwieniem – 17

Księżniczka ze zdziwieniem i namysłem przyglądała się zielonej żabce, która przycupnęła na balustradzie balkonu i patrzyła na nią swymi dużymi oczami.

Choć księżniczka nie wiedziała, że żaba też jest księżniczką – żabią księżniczką z Królestwa Zielonych Łąk, to nie oceniała jej po wyglądzie i zaczęła z nią rozmawiać, bo chciała ją bliżej poznać.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Księżniczka ze zdziwieniem – 16

Księżniczka ze zdziwieniem i namysłem przyglądała się zielonej żabce, która przycupnęła na balustradzie balkonu. Żabka rechotała głośno i wtem księżniczka usłyszała odgłosy wielu rechocących żab z oddali. Miała okazję wysłuchać wspaniałego żabiego koncertu, a żabka siedząca na balustradzie balkonu zdawała się być dyrygentem całej tej orkiestry.

Autor: Gwiazdeczka

Młoda kobieta – 338

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Wyszła po chwili i oparła się o ścianę budynku, żeby złapać oddech. W sali było pełno dziwnego dymu, ale poza nią nit nie wyszedł. Ludzie mieli rozanielone twarze. Przypomniała sobie dziwny zapach, nie czuła go nigdy wcześniej.

Na swoim ramieniu poczuła dotknięcie czyjejś dłoni. Właścicielka pobliskiego sklepu patrzyła na nią ze współczuciem i zaprowadziła do swojego lokalu. Posadziła na krzesełku, dała szklankę wody. Zapytała czy wezwać karetkę. Kobieta w wdzięcznością piła wodę, a za karetkę podziękowała. Po chwili jej oddech się wyrównał.

– Mam astmę – wyjaśniła. – Nie spodziewałam się tam dymu i to tak dziwnego.

– Tam palą trawkę i inne świństwa.

– To chyba nielegalne?

– Od dzisiaj nie. Weszło nowe prawo i dziś można się narkotyzować legalnie.

– Ale…., to trzeba…. – kobiecie brakło słów.

– Księżniczko, chyba pani nie doczytała całego ogłoszenia.

– Przeczytałam, że to Klub Anonimowych Księżniczek.

– Na tablicy niżej dopisano: „oraz zielonych trójgłowych smoków, tęczowych jednorożców i innych widziadeł, jakich poznanie gwarantuje marihuana, klej, kokaina… Słowem jest to klub krainy szczęśliwości”.

– To może dobrze, że mam astmę. Dzięki temu nie byłam tam długo. Czuję się okropnie.

– Oni też, przynajmniej w większości.

– Więc dlaczego biorą te świństwa?

– Podobno przychodzi do nich szczęście. Trwa chwile, a oni uważają, że jest prawdziwe.

Młoda kobieta zaczęła normalnie, swobodnie oddychać, ale gdy próbowała wstać, nogi się pod nią ugięły.

– Zabierzemy panią do szpitala – zaordynował lekarz, który wziął się nie wiadomo skąd.

– A pan skąd się tu wziął?

– Powiadomili mnie policjanci pilnujący Klubu Anonimowych Księżniczek. Weszli już tam i zamknęli klub. Jego właściciele nie doczytali prawa. Myśleli, że od dziś są dozwolone wszystkie narkotyki.

– A nie są?

– Nie, tylko marihuana.

– Nie zamierzam brać tego świństwa – wyszeptała młoda kobieta.

– No myślę, powiedział ze współczuciem lekarz i dodał – pani astma uratowała wiele osób, bo nas zaalarmowała. Gdy policja weszła, część klubowiczów już mdlała, niektórzy są w ciężkim stanie.

Młoda kobieta dała się zaprowadzić do kartki i myślała z niedowierzaniem o tym, że jej choroba, która tak ja męczyła, mogła kogokolwiek uratować. Nie była świadoma, że mówi to głośno i zdziwiła się, gdy jeden z policjantów towarzyszących lekarzowi zażartował, że mogliby ją zatrudnić, jako system wczesnego ostrzegania.

Zganiony przez doktora dodał, że nie zrobią tego, bo byłoby to dla niej zbyt niebezpieczne. Nie wyglądał na przejętego uwagą lekarza. Śmiały mu się oczy i z sympatią patrzył na młodą kobietę.

Autor: Ewa Damentka

Księżniczka ze zdziwieniem – 15

Księżniczka ze zdziwieniem i namysłem przyglądała się zielonej żabce, która przycupnęła na balustradzie balkonu.

– Co ty mówisz? Zamierzają najechać nas i podbić, bez wcześniejszego wypowiedzenia nam wojny?

– Tak – zakumkała żabka – przed chwilą to usłyszałam.

– Dziękuję za informacje – odparła księżniczka i skinęła dłonią na dowódcę wojsk.

– Rozumiesz żabi język? Usłyszałeś, co powiedziała?

– Tak księżniczko, wróble i sikorki też przyniosły takie wiadomości.

– Co proponujesz?

– Na razie plan B. Skorzystajmy z tego, że oni jeszcze nie wiedzą, że my już wiemy.

Księżniczka zgodziła się. I wkrótce na wszystkie drogi księstwa wysłani zostali heroldowie, którzy ogłosili, że na zamku wyprawiony będzie całotygodniowy bal, a z tej okazji z zamkowych piwnic już są wynoszone beczki wyśmienitego piwa, którym będą częstowani wszyscy chętni.

Mieszkańcy księstwa zrozumieli zaszyfrowaną wiadomość i na potęgę zaczęli wypiekać bułki, bułeczki i ciasta oraz piec wieprzowinę. Wszystko przyprawiali silnymi środkami nasennymi.

Nie minął tydzień, i każdy obcy, który przywędrował w okolice zamku, wylądował w więzieniu i osobiście mógł się przekonać, że lochy w tym księstwie tworzyły prawdziwe miasto z labiryntem uliczek i tajemnych przejść. W najwygodniejszej celi znalazł się generał wrogiej armii, który chciał skorzystać z festiwalowej okazji i swoim żołnierzom kazał przywdziać cywilne ubrania, żeby wtopić się w tłum, a gdy wszyscy zasną, to pozabijać mężczyzn – dorosłych oraz chłopców i staruszków. Nikt miał nie przeżyć. Na swoje nieszczęście on sam i żołnierze tak bardzo podochocili się darmowym napiwkiem i poczęstunkiem, że nie zauważyli, że miejscowi nie jedli i nie pili, tylko częstowali obcych.

„No to teraz będziemy negocjować” – pomyślała księżniczka i zaprosiła do zamku przedstawicielki żon i matek aresztowanych żołnierzy. „Pora, żeby się obudziły i wzięły władzę w swoje ręce” – uznała, po czym wybrała się do lochów, by sprawdzić, jak się miewają strażnicy i czy potrzebują pomocy w pilnowaniu więźniów. Aż przystanęła ze zdumienia na widok jednego z jeńców. We wspólnej celi siedział i starał nie rzucać się w oczy władca sąsiedniego kraju. Gdy ich wzrok się spotkał, mężczyzna drgnął, a potem udawał, że nie rozpoznaje księżniczki. ”Jak sobie chcesz” – pomyślała i uśmiechnęła się, gdyż uznała, że rewolucja w sąsiednim państwie jest dużo łatwiejsza do przeprowadzenia, niż wcześniej sądziła.

Wróciła do swojej komnaty, a następnie poszła do sali audiencyjnej i wyszła na przylegający do niej taras. Czekało tam już na nią wielu jej ministrów i żołnierzy. Niektórzy rozmawiali cichutko z myszami, żuczkami i zaskrońcami.

„Dobra robota” – księżniczka pochwaliła zebranych i rozkazała, by całe jedzenie i picie, nasączone środkami uspokajającymi i nasennymi, zebrać w jednym miejscu, tak żeby nikt przypadkiem się nim nie poczęstował. Miało być przecież przeznaczone wyłącznie dla więźniów. Szczególnie dobrze mieli być karmieni i pojeni – dowódca oraz wszyscy jeńcy w celi, w której przebywał król. Każdy miał udawać, że go nie rozpoznaje.

Żabka przycupnęła w kąciku i się zastawiała, czy księżniczka kiedykolwiek zorientuje się, że nie jest prawdziwą żabką. „Wiem o tym kochana” – usłyszała głos księżniczki – „Na razie jednak musimy poczekać, aż twój brat przestanie ci zagrażać”. Żabka spojrzała na księżniczkę i mocno wtuliła się w jej dłonie.

Księżniczka przytuliła ją do serca i spokojnie powiedziała: „Już niedługo zajmiesz należne ci miejsce. Zostaniesz koronowana, a twój brat będzie ukarany i prawdopodobnie uwięziony przez kobiety z waszego królestwa”.

Autor: Jagódka

Księżniczka ze zdziwieniem – 14

Księżniczka ze zdziwieniem i namysłem przyglądała się zielonej żabce, która przycupnęła na balustradzie balkonu z gracją jak prawdziwa dama. Prezentowała się wyjątkowo. Z kolei księżniczce daleko było do wytwornej damy. Ciągle pragnęła mieć nowy samochód, by móc się nim szybko przemieszczać i podróżować po świecie. Lecz zapomniała, że jej serce jest bezludnym królestwem.

Mijały lata. Księżniczka dorastała i miała w pamięci zieloną żabkę, damę.

Jakież pewnego razu było zdziwienie jej rodziców, gdy poprosiła ich o pomoc w budowaniu mostów, by wszystkie księstwa w ich królestwie zostały połączone i zaczęła wykazywać się niezwykłą wrażliwością na to, by każde z nich czuło się wolne.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Młoda kobieta – 337

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Usłyszała zaskoczony głos swojego chłopaka:

– Księżniczko, nie wiedziałem, że mnie śledzisz.

Siedział obok atrakcyjnej brunetki w czerwonej sukience. Obejmował ją w pasie i patrzył wyzywająco w oczy młodej kobiety, która dopiero co weszła do lokalu.

Ona stała zaskoczona i wybąkała:

– To jakieś nieporozumienie.

Rozejrzała się za jakimś wolnym stolikiem. Żadnego nie zobaczyła. Jej luby cynicznie skomentował:

– Nie ma wolnych stolików. Możesz dosiąść się do nas lub wyjść.

– Jest też trzecie rozwiązanie – rozległ się miły kobiecy głos.

Stanęła przy nich właścicielka lokalu i kontynuowała:

– Mówiłam panu, że stolik jest zarezerwowany i mogę go udostępnić tylko na godzinę. Ta godzina właśnie dobiega końca. Proszę więc uregulować rachunek i wyjść, a panią na chwilę zapraszam do mojego gabinetu.

Kelner i ochroniarz zjawili się niemal momentalnie i grzecznie odprowadzili parę do drzwi wyjściowych.

– Zaraz tu wrócą – powiedziała młoda kobieta obserwująca tę scenę.

– Nie wrócą, bo już nigdy nie zobaczą tego klubu – uśmiechnęła się starsza pani i dodała:

– Czekaliśmy na ciebie, księżniczko.

– Czemu pani tak mnie nazywa? Mój chłopak mówił tak, żeby mnie zdenerwować.

– Twój były chłopak.

Właścicielka lokalu z ciekawością spojrzała na nowo przybyłą. Po chwili zadała pytanie:

– Chcesz kontynuować waszą znajomość?

– Sama nie wiem…

– Ja wiem, że nie warto. Ale oczywiście sama podejmiesz decyzję, a ja będę cię wspierać niezależnie od tego, jaka ona jest.

– Kim jesteś? Kim pani jest?

– Możesz mówić mi po imieniu. Nazywam się Kokoryczka. To mój pseudonim ze Szkoły Czarowania Babci Jagi. Razem z jej współpracownikami utworzyliśmy tę kawiarnię, żeby pomóc zagubionym księżniczkom. Otwiera się ona tylko przez prawdziwymi księżniczkami.

– A ta kobieta w czerwonej sukience?

– No cóż, ona jest iluzją, przynętą, którą skusiliśmy twojego chłopaka. Rozwieje się za kilka dni i wtedy twój luby lub były luby będzie chciał do ciebie wrócić. Stworzyliśmy ją, żebyś mogła zobaczyć jego prawdziwe oblicze. To taki prezent na początek.

– Przykry prezent…

– Wiem, ale każda księżniczka powinna wiedzieć, jaka jest prawdziwa natura ludzi, którzy ją otaczają.

– Co mam robić z tą wiadomością, no… z tym, że uważacie, że jestem księżniczką?

– Możesz wrócić do domu i wieść normalne życie, a nas odwiedzać od czasu do czasu. Możesz też dołączyć do nas, do Szkoły Czarowania Babci Jagi i zacząć się uczyć.

– Ale moje tutejsze mieszkanie, praca, zobowiązania…

– Nic ci nie grozi. W Szkole Czarowania czas płynie inaczej niż tutaj. Niezależnie od tego ile dni, miesięcy czy lat tam spędzisz, wrócisz dokładnie w tej obecnej chwili. W twoim świecie nic się nie zmieni, a za parę dni twój były będzie cię prosił o wybaczenie.

– A dużo tam macie księżniczek?

– Już sporo. Organizujemy dla nich specjalne skrzydło w szkolnym budynku.

Młoda kobieta milczała, a Kokoryczka mówiła dalej:

– Zauważyłaś chyba, że nie zapytałam ciebie o imię. Nie zdradzaj go ani mnie, ani nikomu w magicznym świecie, również w szkole. Przedstawisz się nam pseudonimem, który sama wymyślisz, lub który ci nadamy, jeśli o to poprosisz. Na razie usiądź przy stoliku i wybierz coś z menu. Jesteś naszym gościem. Za chwilę dosiądzie się do ciebie księżniczka, też prawdziwa księżniczka. Może będziesz miała do niej parę pytań. Pamiętaj, że ona przedstawi się pseudonimem. Dopóki nie wymyślisz swojego, to sama się nie przedstawiaj.

Starsza pani zaprosiła swoją rozmówczynię z powrotem na salę i wskazała wolny stolik. Młoda kobieta podeszła do niego. Była zmieszana, nie wiedziała co myśleć. Usłyszała, jak z głośników popłynęła jej ulubiona muzyka. Rozluźniła się i przymknęła oczy. „Czy to sen” – pomyślała. Okazało się jednak, że nie, bo gdy otworzyła oczy, zobaczyła stojącą obok dziewczynę, która z miły uśmiechem zapytała, czy może się przysiąść.

– Jestem Aks – przedstawiła się.

– A ja…, jeszcze nie wiem.

– Wkrótce będziesz wiedziała – uśmiechnęła się Aks i zapytała – masz ochotę na tort? W tej kawiarni podają cudowny bezowy tort z mascarpone.

Nowo przybyłej zabłysły oczy i uśmiechając się, odpowiedziała, jeżeli księżniczki mogą jeść torty bezowe, to ona też chce być księżniczką. Obydwie się roześmiały i wkrótce pogrążyły się w rozmowie.

Tymczasem na ulicy pewien mężczyzna i uwieszona u jego boku śliczna brunetka w czerwonej sukience szukali lokalu, z którego ich przez chwilą wyproszono. Stali na tej ulicy, ale drzwi do lokalu i witryna zniknęły. Wyglądało na to, że zniknął cały „Klub Anonimowych Księżniczek”, a ulica wyglądała tak, jakby w ogóle nigdy go tu nie było.

Autor Archiwista SC

Księżniczka ze zdziwieniem – 13

Księżniczka ze zdziwieniem i namysłem przyglądała się zielonej żabce, która przycupnęła na balustradzie balkonu i patrzyła swymi zielonymi zdziwionymi oczami na stojącą przed nią kobietę w koronie. Potem nagle wspięła się na palce tylnych nóg, naprężyła się i skoczyła ku księżniczce. Dosięgła ją i pocałowała w locie. Ku wielkiemu swemu zdziwieniu, przez tenże pocałunek księżniczka też zmieniła się w żabę.

Otrząsnęła się, zarechotała i w gruncie rzeczy ucieszyła się, gdyż teraz będzie miała to, czego księżniczki nie mają – będzie wolna.

Autor: Jan Smuga

Księżniczka ze zdziwieniem – 12

Księżniczka ze zdziwieniem i namysłem przyglądała się zielonej żabce, która przycupnęła na balustradzie balkonu. Nagle żabka przemówiła ludzkim głosem i powiedziała księżniczce, że jest księciem zaklętym w żabkę, ale prosi, żeby jej nie odczarowywać. Polubiła bowiem swoje żabie życie, a życie księcia było bardzo nudne. Księżniczka uśmiechnęła się do niej i powiedziała, że nie ma najmniejszej ochoty jej odczarowywać, bo lubi swoje życie singielki i nie czeka na księcia.

Autor: Gwiazdeczka

Młoda kobieta – 336

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła, żeby się rozejrzeć i lepiej poznać konkurencję. Była zaskoczona. Dwa dni temu, wieczorem, wymyśliła nazwę kawiarni i ośrodka wsparcia dla kobiet, którą zamierzała otworzyć w przyszłości – „Klub Anonimowych Księżniczek”. A przed chwilą zobaczyła lokal o tej właśnie nazwie. Musi to sprawdzić i pozbierać myśli.

Może trochę ciszej myśl, księżniczko” – usłyszała w swojej głowie Głos. Zaskoczona słuchała jego telepatycznego przekazu: „Merlin powiedział mi, że przedwczoraj wieczorem twoje myśli zakłócały transmisję każdej stacji radiowej i telewizyjnej. Ludzie skorzystali z twoich pomysłów. W tym mieście jest już kilkanaście „Klubów Anonimowych Księżniczek”. Inne twoje pomysły też się realizują. Nie zdziw się, jak je zobaczysz. W tym lokalu i w innych miejscach spotkasz kobiety ubrane w stroje, które wymyśliłaś i biżuterię którą zaprojektowałaś. „Więc co mam robić?” – zapytała w myślach księżniczka. Głos odpowiedział: „Wracaj do Szkoły Czarowania Babci Jagi, żeby dokończyć naukę. Jeszcze nie jesteś gotowa do przebywania poza szkołą. Dużo musisz się nauczyć, a czasu jest mało, bardzo mało”. Księżniczka z rezygnacją pokiwała głową i wkrótce otoczyła ją chmura dymu, chroniąca przed oczyma ciekawskich portal, którym przeszła do Szkoły Czarowania.

Autor: Archiwista SC

Księżniczka ze zdziwieniem – 11

Księżniczka ze zdziwieniem i namysłem przyglądała się zielonej żabce, która przycupnęła na balustradzie balkonu. Była zachwycona zręcznością żabki, a także podziwiała jej ładną, jędrną, a zarazem piękną zieloną skórę.

Natomiast żabka przyglądała się księżniczce, gdyż nigdy wcześniej nie widziała człowieka z tak bliskiej odległości.

Przyglądając się dziewczynie, nie zwracała uwagi na muchy, które w pobliżu fruwały. I które nie miały odwagi, by bliżej podlecieć. Rój smakowitych much nie był w stanie obudzić żabki ze stanu zadziwienia.

Księżniczka wyciągnęła swoją dłoń, na którą wskoczyła żabka. Obydwie zaprzyjaźniły się ze sobą.

Księżniczka, niosąc żabkę w ręku, zajrzała do lodówki i wyciągnęła jedno z dwóch pudełek białych robaków, które należały do jej młodszego brata – zapalonego wędkarza. Wzięła garść robaków z pudełka i nakarmiła nimi żabkę. Żabce było bardzo miło, bo dotąd nikt jej tak nie ugościł.

Księżniczka miała nadzieję, że brat nie poczuje się urażony, bo tacy goście jak mała żabka, zdarzają się niezwykle rzadko.

Na koniec księżniczka zrobiła zdjęcie żabce, a następnie pogładziła ją delikatnie na pożegnanie i ostrożnie postawiła na trawie. I widziała żabkę oddalającą się prawdopodobnie w kierunku jakiegoś stawu.

dla Danusi napisał AMK