Stare Miasto kusiło – 41

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku niewielkiego placu. Obok ze stajni ktoś wyprowadzał konia. Ludzie wyglądali dziwnie, mieli na sobie stroje z innej epoki. „Czy to jakiś film”- pomyślał mężczyzna i zamrugał oczami. Wrażenie zniknęło, a on stał w dobrze sobie znanym miejscu. Był zdezorientowany, bo nie rozumiał, co zaszło. Czyżby na moment wszedł do innego świata? W przeszłość? Dziwy niepojęte. Podszedł do najbliższego ogródka piwnego i zamówił mocną kawę. O dziwo dostał ją, bo barman był zagorzałym fanem tego napoju i, poza piwem, zawsze trzymał na podorędziu kawę dobrego gatunku.

Autor: Ewa Damentka

Stare Miasto kusiło – 40

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku dużego placu. W miejscu jasnym i przestrzennym, mimo wieczorowej pory. Czuł się tu dobrze, jakby było to od dawna znane mu miejsce, choć widziane po raz pierwszy. Jego Nowe Miasto.

dla Daniela napisała Danuta Majorkiewicz

Stare Miasto kusiło – 39

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku sali sądowej, na której odbywała się właśnie rozprawa. Szybko się zorientował, że występuje tu w roli oskarżonego.

W roli świadka pojawiały się kolejne osoby, których nigdy nie widział. Jedne za drugim padały zarzuty przeciwko mężczyźnie, a ten stał osłupiały, nie dowierzając własnym oczom i uszom. Nie widział nigdzie swojego obrońcy i pomału zaczął sobie zdawać sprawę, w jak krytycznym znalazł się położeniu. Zapowiadał się bardzo trudny surowy wyrok, a sprawa toczyła się szybko, nie pozostawiając wątpliwości, co do winy oskarżonego.

Pod koniec mężczyzna zebrał resztki sił i głośno oznajmił, że jest niewinny. Powiedział to z taką mocą, że wprawił w osłupienie sędziego i wszystkich pozostałych. Nagle wstał ktoś spośród ludzi przyglądających się całej rozprawie i krzyknął, że to prawda, bo przecież ten człowiek jest z zupełnie innej bajki.

Mężczyzna został uniewinniony.

Autor: Gwiazdeczka

Stare Miasto kusiło – 38

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku niedużej metalowej klatki.

Dookoła kłębił się tłum dziwnych stworzeń, które wytykały go palcami. Niektóre próbowały karmić go bananami i innymi nieznanymi mu owocami. Gdy tłum się chwilowo rozrzedzał, widział klatki ze zwierzętami. Usłyszał gromki głos – „Rozejść się. Nasze eksponaty zostaną przetransportowane do miejskiego ZOO. Zdążycie je dokładnie obejrzeć”. Mężczyzna poczuł, że jego klatka jest przenoszona na ruchomy podest. Stąd miał dobry widok.

Stare Miasto zmieniło się, wyglądało inaczej niż pamiętał, a w oknach widział głowy ciekawskich o zielonym lub fioletowym zabarwieniu skóry, niektórzy mieli żółto-szare cętki. Pokazywali sobie klatki i śmiali się. Niektórzy robili zdjęcia. Mężczyzna pomyślał, że to jakiś koszmarny sen i obiecał sobie, że jeśli wróci do domu, do swojego świata, to już nigdy nie będzie sobie żartował ze zwierząt w ogrodach zoologicznych. Raczej będzie do nich chodził ze współczuciem, żeby im pomóc przetrwać uciążliwą niewolę.

Tymczasem podest z jego klatką wjechał na teren wielkiego ogrodu. Dojechał do niedużej zagrody i zatrzymał się. Strażnicy-pracownicy ogrodu strzelali biczami, zmuszając go do wyjścia z klatki. Następnie zamknęli zagrodę. Rozejrzał się. Zobaczył kulące się dzieci i kilka kobiet. „Czy to będzie moja rodzina?” – zastanowił się przelotnie, a następnie uśmiechnął się, żeby dodać im otuchy. Przykucnął i postanowił, że poczeka, aż dzieci poczują się bezpiecznie i same przyjdą do niego.

Autor: Ewa Damentka

Stare Miasto kusiło – 37

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku jakiegoś placyku i zastanawiał się, czy na pewno przechodził przez jakąś bramę. Zakątek był nieznany, inny i piękny. Tak jak warto poznawać siebie, tak warto poznawać zakątki po wielokroć. Zakątki miast, bo za każdym razem jawią się nam inaczej.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Stare Miasto kusiło – 36

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku podwórka, na którym już kiedyś był. Po chwili przypomniał sobie, że wrócił do miejsca, gdzie spędził najszczęśliwsze chwile życia.

dla Daniela napisał Sokolik

Stare Miasto kusiło – 35

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku dziwnej płaszczyzny, która szybko przemieniła się w ulotną falującą przestrzeń. Zaskoczony odkrył, że była to piosenka. Jej nuty pieściły go i przenikały jego ciało. Poddał się rytmowi muzyki i sam stał się melodią. W ten sposób spełniło się jego marzenie o nieśmiertelności, bo był śpiewany przez wiele osób, przez wiele lat. Był piosenką piękną, nośną, szybko wpadającą w ucho. Wkrótce śpiewano go w całym mieście, potem w kraju. Wreszcie zawojował świat. Ułożył sobie życie między melodiami. Ożenił się i z żoną spłodzili gromadkę nowych piosenek. Tymczasem Stare Miasto nadal skrywało wiele niespodzianek. Mężczyzna-melodia sam przygotowywał niektóre z nich. Lubił dawać ludziom nadzieję i miłe wspomnienia, więc aranżował sytuacje, które to umożliwiały. Wtedy rozbrzmiewał w najmniej oczekiwanym miejscu i momencie. Stare Miasto też lubiło ludzi, więc współpracowało z nim, jak tylko mogło…

Autor: Ewa Damentka

Stare Miasto kusiło – 34

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku płytkiego basenu, w miejscu, gdzie woda sięgała mu do kolan. Miał na sobie klapki i kąpielówki. Wkoło niego brodziło w wodzie jeszcze kilka osób, a z pobliskiego baru dochodziły miłe dźwięki muzyki. Mężczyzna odkrył, że trzyma w dłoni egzotyczny drink z parasolką. Panowała prawdziwie wakacyjna atmosfera, a słońce brązowiło ciała turystów. Mężczyzna wyszedł z wody i podszedł do baru basenowego. Znalazł miejsce przy przytulnym stoliku i usiadł, stawiając napój na stole.

Zrobiło mu się bardzo przyjemnie. Rozejrzał się dookoła i uznał, że nie zna tego miejsca. Cieszył się, że jednak się tu znalazł. Dawno nie był na wakacjach, a tu poczuł się wyjątkowo. Po chwili zdrzemnął się błogo, a kiedy się obudził, stał przy znanej mu staromiejskiej bramie.

Autor: Gwiazdeczka

Stare Miasto kusiło – 33

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku i dotarło do niego, że uległ pewnemu stereotypowi. Wracając po wielokroć do tego zakątka, widział go wciąż tak samo. A zmiana jego myślenia spowodowała inne spojrzenie na zakątek.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Stare Miasto kusiło – 32

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku wielkiego dziedzińca. Wokół nie było nikogo, ale tylko z pozoru. Jego znajomi i przyjaciele urządzili dla niego przyjęcie-niespodziankę i wyskoczyli zza filarów z tortem i balonami. Skąd wiedzieli, że to dziś i że tu akurat przyjdzie, nie miał pojęcia, ale o jednym mógł być przekonany – miał wokół siebie ludzi, którym na nim zależy.

dla Daniela napisała Małgorzata