Kolorowe fajerwerki – 80

Kolorowe fajerwerki pięknie przyozdabiały nocne, zimowe niebo. Żegnały przemijający Stary Rok i witały Nowy, który właśnie nadszedł, a wraz z nim nadzieja, że tym razem będzie inaczej. Że wytrwamy w noworocznych postanowieniach, że zmienimy siebie…

No cóż, zawsze warto mieć nadzieję. Poza tym, kto wie? Może tym razem ona się spełni?

Autor: Złota Rybka

Kolorowe fajerwerki – 79

Kolorowe fajerwerki pięknie przyozdabiały nocne, zimowe niebo. Żegnały przemijający Stary Rok i witały Nowy, który właśnie nadszedł, a wraz z nim wróciło do mnie pytanie, jakie często zadaję sobie w Sylwestra – „Kiedy Nowy Rok przestaje być Nowym i zaczyna być Starym? Czy jest to jakiś dzień w kalendarzu?”.

Autor: Merlinek*

Kolorowe fajerwerki – 78

Kolorowe fajerwerki pięknie przyozdabiały nocne, zimowe niebo. Żegnały przemijający Stary Rok i witały Nowy, który właśnie nadszedł, a wraz z nim dość szybko wróciły stare zachowania i nawyki. Odespały Sylwestra, powalczyły z kacem, odpoczęły… Ludzie nawet nie zauważyli, kiedy wróciły na swoje miejsca i do swoich zadań. I znów wszystko toczyło się po staremu.

Autor: Merlinek

Mróz malował – 60

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz. Korzystam z tego często. Przyglądam się czerwonym gilom, które strząsają śnieg z krzaków i gałęzi drzew. Patrzę na zielone sosny i kolorowe kubraczki i czapeczki krasnoludków, które się mną zaopiekowały. Chciałabym do nich dołaczyć, ale mi nie pozwalają. Poją mnie mlekiem i gorącą czekoladą i mówią, że wyjdę na dwór, jak wydobrzeję.Na razie mam grypę i muszę siedzieć w domu. Dlaczego chucham na szybę, żeby zobaczyć, co dzieje się na zewnątrz.

Autor: Marysia

Zadowolona kobieta – 15

Zadowolona kobieta usiadła w wygodnym fotelu i uśmiechnęła się do własnych myśli. Wreszcie jej mąż zachowuje się dokładnie, tak jak chciałaby. Wcześniej nie pomagały prośby ani groźby, wreszcie zrezygnowana posłuchała swojej babci i zdziwiona zobaczyła, że stare babcine metody wpływu działają. Zaczęła chwalić męża za rzeczy, których nie zrobił – za posprzątanie, wynoszenie śmieci, robienie zakupów, kupowanie jej prezentów…, dużo by wymieniać. Mąż początkowo był zdziwiony, a potem stopniowo zaczął wykonywać wszystkie te czynności. Kobieta była zachwycona, a jednocześnie rozbawiona, bo zauważyła, że mąż zaczął tę metodę stosować również na niej. Od miesiąca dziękuje jej, że poszła z nim na mecz piłkarski. Teraz zadowolona kobieta z lekkim uśmiechem pomyślała, że może wreszcie wybierze się z nim na stadion.

dla Patrycji napisała Brzozowa Bajdulka

Gałęzie lekko uginały się – 40

Gałęzie lekko uginały się pod wpływem wiatru. Liście szeleściły i razem z gałęziami unosiły się w górę lub opadały w dół, muskając głowy przechodniów. Wiatr się bawił, a gałęziom to odpowiadało, bo lubiły towarzystwo i rzadko miały okazję, by poprzytulać się do kogokolwiek. Teraz czuły się ważne, potrzebne i całe serce wkładały w delikatne głaskanie ludzkich głów swoimi liśćmi. Liście też się cieszyły, bo miały zabawę, a bardzo lubiły się bawić.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Rusałki tańczyły – 11

Rusałki tańczyły na łące, bo cieszyły się wiosną i budzącym się wraz z nią życiem. Puszcza ożywała. Jej mieszkańcy wychodzili z nor, jaskiń i dziupli. Jednak nie tylko ich widziały tańczące rusałki. Jedna z nich dostrzegła spacerującego leśną ścieżką mężczyznę. Postanowiła go bliżej poznać i poszła za nim, aż do jego domu. Gdy zobaczyła, że mieszka z żoną, przestraszyła się i wróciła do lasu. Od tej pory jednak uważnie obserwuje mężczyznę, za każdym razem, gdy jest w lesie. Obserwuje też jego żonę. Zrzuca na nią szyszki i namawia ptaki, by robiły kupę na jej głowę. Kobieta coraz rzadziej zagląda do lasu, więc rusałka spokojnie obserwuje tego przystojnego mężczyznę i marzy o tym, że kiedyś dobrze go pozna.

dla Andrzeja napisała Sis

Księżniczka ze zdziwieniem – 43

Księżniczka ze zdziwieniem i namysłem przyglądała się zielonej żabce, która przycupnęła na balustradzie balkonu.

– Mam cię teraz pocałować? – zapytała księżniczka.

– Nie – odpowiedziała żaba.

– Czemu?

– Księciem już byłem, znam to życie i uważam, że bycie żabą jest bardziej ciekawe.

– To było straszne, gdy czarownica przemieniła ciebie, gdy stanęliśmy przed księdzem.

– Zaskakujące, rzeczywiście.

– Czego ode mnie chcesz?

– Dołącz do mnie.

– Jak?

– Jeśli ty mnie pocałujesz, to zostanę znowu księciem, a ty nadal będziesz księżniczką. Jeśli, za twoją zgodą, ja pocałuję ciebie, to przemienisz się w żabę i oboje będziemy szczęśliwi.

Księżniczka zamyśliła się. W końcu powiedziała:

– To trudna decyzja. Potrzebuję czasu do namysłu.

– Ile chcesz kochana – odpowiedziała żabka i dała się wziąć na ręce.

Księżniczka zaniosła ją do swojej komnatki i umieściła w terrarium.

– To dla twojego bezpieczeństwa – powiedziała i zamknęła wieczko.

Następnie przysunęła terrarium z żabką w stronę Lustra Prawdy. Lustro wcale nie odbijało jej narzeczonego przemienionego w żabę. Pokazywało czarownicę, która tego dokonała. Czarownica z krzykiem chciała rzucić się na księżniczkę, ale terrarium błyskawicznie jej to uniemożliwiło. Zamieniło się bowiem w malutką żelazną skrzyneczkę z miniaturowymi otworami wentylacyjnymi i uwięziło ją w ciele żaby. Stało się więzieniem, z którego czarownica nie mogła się uwolnić.

Księżniczka przyglądała się temu w milczeniu i lekkim przerażeniu. Rozejrzała się po komnacie i dygnęła na widok niespodziewanego gościa.

– Tym razem było zupełnie nieźle – pochwalił ją Merlin, który przed chwilą przyszedł niepostrzeżenie i całą akcję obserwował, siedząc w wygodnym fotelu, w kącie pokoju.

Autor: Archiwista SC

Wielobarwne wstążki – 47

Wielobarwne wstążki powiewały na wietrze. Kolorowe były również ubrania tańczących. Feeria barw oraz rytm muzyki przeszkadzały czarodziejowi. Kazał zamilknąć muzyce, splątał nogi tańczących i przygasił barwy. Żaden głos nie mógł się przedostać ze ściśniętych gardeł. Zrobiwszy to, czarodziej oddał się swoim zajęciom. Jednak po pół godzinie uznał, że czegoś mu brakuje. Zobaczył, że niebo zakryły czarne chmury, a świat przestał oddychać. Zatrzymał się w ogóle wszelki ruch. Czarodziej zmarszczył brwi i zastanowił się, co mogło być tego przyczyną. Zdecydował się cofnąć czas i anulował swoją decyzję o przerwaniu zabawy. Pozwolił, by rzeczy działy się tak, jak poprzednio. Z ulgą zobaczył, że niebo rozjaśniło się, a świat ponownie zaczął oddychać. Powrócił również ruch. Nogi bawiących się znowu tańczyły, głosy śpiewały, rozmawiały. W ogóle mnóstwo odgłosów się ujawniło: szurania, szepty, kapanie wody i wiele innych. W serca ludzi, zwierząt, drzew, i roślin wróciła radość. Cała ziemia cieszyła się, a kolory na nowo nabrały barwy. Czarodziej zapatrzył się na tańczących, wsłuchał w rytm muzyki i zrozumiał, że niosły one ważne przesłanie i pozwalały na zespolenie się z Istotą Wszechrzeczy. Spontanicznie i z lekkością pozwalały osiągnąć to, nad czym pracował całe swoje czarodziejskie życie.

Autor: Babcia Jaga

Strudzony wędrowiec – 16

Strudzony wędrowiec nieoczekiwanie dotarł do górskiego ustronia. Nagle odsłoniło się przed nim, gdy szedł dobrze sobie znaną, bo osobiście przez siebie wydeptaną ścieżką. Teraz zdumiony przyglądał się nimfom, driadom i najadom, które tańczyły lub wdzięcznie przechadzały się, omawiając sobie tylko znane sprawy. Mężczyzna zauważył, że życzliwie przygląda mu się pewien stary ent. Nie wiedział, czy podejść do nimf lub enta, czy też pójść dalej ścieżką i udawać, że nic się nie wydarzyło. Jego nogi robiły krok to w jedną, to w drugą stronę…

Nagle poczuł, że podnoszą go czyjeś wielkie, ciepłe dłonie. Spojrzał w górę i zobaczył życzliwe oczy sędziwego enta.

– Dzieeeń dddobry – wyjąkał mężczyzna.

– Witaj przyjacielu. Widziałem, że nie wiesz, co zrobić, więc postanowiłem pomoc ci w podjęciu decyzji. Należysz do naszego świata, zawsze należałeś.

– Nie wiedziałem o tym.

– To już wiesz, ustronie nie otwiera się przed obcymi.

– Jak to?

– Widzisz, kiedyś potężna wichura zniszczyła nasz świat i porozwiewała istoty do niego należące. Stworzyliśmy to ustronie, żeby zebrać się na nowo. By wszyscy mieszkańcy naszego świata lub ich dzieci znowu mogli być razem. Jesteśmy niewidzialni dla zwykłych śmiertelników. Żyjemy jakby w równoległym świecie. Brama otwiera się tylko wtedy, gdy ktoś z naszych zagubionych przyjaciół albo jego potomek znajduje się w pobliżu i jest gotów nas poznać.

Mężczyzna zdziwiony rozglądał się. Widział wspaniałe drzewa, piękne postacie, dziwne istoty i czuł, jak ogarnia go zrozumienie, rozpoznanie. Jak spływa na niego coraz większy spokój.

Czoło zaczęło go swędzieć, więc potarł go ręką i zdziwiony poczuł rosnące wypustki, które szybko przemieniły się w rogi. Stopy zamieniły się w kopyta, a spodnie przebił z tyłu mały, wesoło kręcący się ogonek.

Ent z szacunkiem postawił wędrowca na trawie i powiedział cicho:

– Faunie, niedługo przypomnisz sobie wszystko, o czym wcześniej musiałeś zapomnieć. Teraz już jesteś bezpieczny. Wróciłeś do domu.

Autor: Brzozowa Bajdulka