Strudzony wędrowiec nieoczekiwanie dotarł do górskiego ustronia. Nagle odsłoniło się przed nim, gdy szedł dobrze sobie znaną, bo osobiście przez siebie wydeptaną ścieżką. Teraz zdumiony patrzył na góry i czuł, jakby się obudził. Miejsce zdawało się przywoływać go delikatnie do siebie. Mężczyzna zszedł z wydeptanej ścieżki i niepewnym krokiem ruszył w kierunku swego odkrycia. Zrobił, wędrując, niezliczoną liczbę kroków. Te, które teraz stawiał, jednak były dla niego najbardziej niezwykłe. Czuł się, tak jak gdyby uczył się chodzić na nowo. Drżące nogi powoli przesuwały się jedna za drugą. Po trochu nabierał pewności siebie i wędrówka zaczęła przynosić mu ogromną satysfakcję.
Autor: Gwiazdeczka