Wielobarwne wstążki powiewały na wietrze. Kolorowe były również ubrania tańczących. Feeria barw oraz rytm muzyki wciągały. Uczestnicy tego wydarzenia płynnie przesuwali się wzdłuż brzegu wielkiego jeziora. W jego lustrze kolorowe sylwetki tańczących wyglądały zjawiskowo. Piękną scenę zakłócił nagły, potężny hałas. Po drugiej stronie jeziora zgromadzeni ujrzeli ogromny pojazd latający, który właśnie wylądował.
Muzyka ustała, a roztańczeni biesiadnicy zamarli w bezruchu. Maszyna wyglądała jak UFO. Po chwili uchyliły się stalowe drzwi, a w nich ukazała się przedziwna postać. Nie przypominała człowieka. Zatrwożeni ludzie wpadli w popłoch, kiedy istota podniosła coś, co przypominało rękę i zdawała się ich uspokajać. Z ciekawości opanowali jednak swoje przerażenie i wpatrywali w „kosmitę”.
Ten przeszedł po jeziorze, a kiedy dotarł do tłumu, zdawał się być całkiem sympatycznym stworem. Zapytał, czy może ze swoimi kompanami dołączyć do imprezy. Ludzie, zdziwieni niezwykłym spotkaniem, zgodzili się. Ze statku kosmicznego zaczęły jedna po drugiej wychodzić dziwne istoty.
Wszyscy wspólnie wrócili do zabawy, a przybysze z każdą godziną zjednywali sobie sympatię gospodarzy widowiska.
Autor: Gwiazdeczka