To kiedyś musiało się stać. Zbierałam jagody na zboczu góry. Na szczęście niedawno znów się pokazały, więc pomyślałam, że zasilimy nimi nasz magazyn i cała wioska przypomni sobie ich smak.
Niespodziewanie poczułam niepokój. Coś było nie tak. Coś się nie zgadzało. Rozejrzałam się uważnie – góra wyglądała normalnie, drzewa i rośliny też. Niebo było czyste, ocean… Coś działo się niezwykłego, tylko co?
Przyglądałam się uważnie bezkresnej wodzie, gdy nagle zobaczyłam małą białą plamkę, która powoli rosła. Po długiej chwili przybrała kształt małego trójkąta. To niemożliwe! Żagiel? Łódka? Przecież od pokoleń nie widzieliśmy tu żadnego obcego statku, a nasze łodzie pływały tylko w obrębie naszej rafy koralowej. Chwilę myślałam intensywnie, z niedowierzaniem… I nagle zrozumiałam. Czyżby…?
Cisnęłam koszyk na ziemię i nie zwracałam uwagi na wysypujące się z niego jagody. Pobiegłam ścieżką w dół. Na plażę przybyłam jako jedna z ostatnich, ale tak samo jak pozostali cieszyłam się z przybycia małej łódeczki i jej pasażerki.
Autor: Ewa Damentka
*dla miłośników filmu „Vaiana. Skarb oceanu”