To kiedyś musiało się stać. Młoda radosna dziewczyna, w jasnej sukience i zielonym wianku na włosach, zauważyła smutną, obszarpaną postać kuląca się w cieniu Rosochatej Przydrożnej Wierzby. Ucieszyła się, gdyż rozpoznała przyjaciela, który nie wiadomo skąd wziął się w tym radosnym, zielonym świecie. Podbiegła do niego i swoją postacią osłoniła go przez jaskrawymi promieniami słońca.
Mężczyzna, w cieniu, jaki zapewniały mu wierzba i młoda dziewczyna, rozluźnił się. Świat przestał już być tak drażniący i bolesny. Tak jasny i tak sprzeczny ze wszystkim, co Jesienny Smętek kochał, lubił, czym żył. Podniósł oczy na dziewczynę i zapytał:
– Kim jesteś?
– Teraz jestem Majową Panienką, a od bardzo, bardzo dawna twoją przyjaciółką. Nie poznajesz mnie?
– Nigdy cię wcześniej nie spotkałem. Zapamiętałbym takie radosne, bezrozumne coś… – zaczepnie odpowiedział Smętek. Wyglądało, jakby chciał się rozpłakać.
– Jesienny Smętku mamy za sobą wiele przegadanych godzin, dni, tygodni, miesięcy. Zwykle lubisz ze mną rozmawiać…
Przerwała, gdy zobaczyła niedowierzające spojrzenie przyjaciela. Zastanowiła się chwilę, wzięła głęboki oddech i spokojnie mówiła dalej.
– Widzisz, mój wygląd i imiona, zachowanie, nawyki i upodobania zmieniają się. Ale cały czas jestem sobą, Porą Roku. Jeszcze niedawno byłam Białą Królową, potem Kapryśną Marzanną. Teraz jestem Majową Panienką. Później będę również Zielonym Latem, Złotowłosą Panią i Kolorową Dziewczyną. A następnie, najdalej za pół roku, znowu stanę się Jesienną Nostalgią, którą tak lubisz. Będziemy prowadzić długie rozmowy ze sobą i Wiatrem co Świszczy w Kominie lub hula po polach.
Smętek patrzył na nią z niedowierzaniem i namysłem, a ona zapytała:
– Jak się tu znalazłeś? Ta pora nie jest zdrowa dla ciebie.
– Nie bardzo pamiętam…
Popatrzyła na niego z troską i powiedziała.
– Wiesz, porozmawiamy o tym za kilka miesięcy. Będziemy mieli dużo czasu. Na razie musimy znaleźć dla ciebie bezpieczne schronienie.
Majowa Panienka popatrzyła na Rosochatą Wierzbę z pytaniem, troską, prośbą i jednocześnie z rosnącą nadzieją. Drzewo nie mogło znieść takiego ładunku emocji w jednym spojrzeniu, więc niechętnie otworzyło swój pień i rozsunęło korzenie. Utworzyła się piaszczysta, wygodna jama.
– Wchodź tam – Wierzba warknęła do Smętka – przechowam cię te parę miesięcy. Będzie ci sucho i ciepło. Możesz się smucić do woli, ale na rozmowy ze mną nie masz co liczyć.
Jesienny Smętek posłusznie wszedł do jamy i ułożył się w niej, jak do snu. Popatrzył z nadzieją na Majową Panienkę i zapytał:
– Czy wrócisz po mnie jesienią?
– Oczywiście kochany, a wcześniej i tak będę często tu przychodzić, żeby sprawdzić, jak się miewasz i porozmawiać z Wierzbą – odpowiedziała Majowa Panienka.
Wyciągnęła z kieszeni fujarkę i zaczęła grać słodką, spokojną kołysankę. Wierzba zaszumiała gałązkami i listkami. Śpiewała swoją pieśń. Jesienny Smętek rozluźnił się i zamknął oczy. Zaczął głęboko oddychać i wkrótce zasnął. Majowa Panienka położyła przy nim fujarkę, żeby dalej grała kołysankę, a Wierzba zasklepiła swój pień.
– Będę o niego dbała – mruknęła, udając obojętność.
– Wiem, kochana.
Majowa Panienka popatrzyła przepraszająco na Rosochatą Wierzbę i powiedziała:
– Wybacz mi, że postawiłam cię w kłopotliwej sytuacji. Nie wypadało ci odmówić.
Drzewo milczało, a dziewczyna dodała namysłem:
– Ale, wiesz co? Myślę jednak, że i tak zaopiekowałabyś się tym biedakiem.
Stara Wierzba zaszumiała gałązkami i liści i z rezygnacją powiedziała:
– Proszę, zachowaj to dla siebie. Chcę spokoju, a nie tabunu różnych istot żądających, żebym się nimi zajęła.
Majowa Panienka uśmiechnęła się i delikatnie pogładziła rosochaty pień. Z wielkim zdziwieniem zobaczyła w swojej dłoni nową fujarkę.
– To dla ciebie – mruknęła Wierzba – swoją zostawiłaś przy Smętku.
– Dziękuję – znowu uśmiechnęła się młoda dziewczyna.
Porozmawiały jeszcze chwilę i pożegnały się. Majowa Panienka wróciła do swoich zajęć, a Rosochata Wierzba przysnęła. W jej korzeniach smacznie spał również Jesienny Smętek. Spokojnie śnił o jesiennych szarugach i długich rozmowach ze swoją starą przyjaciółką, Jesienną Nostalgią.
Autor: Ewa Damentka