Wielobarwne wstążki powiewały na wietrze. Kolorowe były również ubrania tańczących. Feeria barw oraz rytm muzyki zachwycały turystów. Festiwal cieszył się wielką sławą i coraz więcej ludzi przyjeżdżało, by go oglądać i zanurzyć się w atmosferze beztroskiej radości. Był między nimi pewien smutas, którego dotąd nic nie cieszyło. Po uczestnictwie w tej szalonej kolorowej zabawie zaczął mieć chwilowe kłopoty z tożsamością. Przestał się smucić i zakładać szaro-czarno-bure stroje. Ludzie nadal nazywali go smutasem, on też się tak przedstawiał, ale robił to z lekkością i radością w oczach. Zupełnie jakby cząsteczka festiwalowej zabawy została w nim i ciągle manifestowała się w jego życiu.
Autor: Ewa Damentka