Wilk przymrużył oczy – 60

Wilk przymrużył oczy i uważnie wpatrywał się w idącą leśną ścieżką dziewczynkę w czerwonym kapturku. Zaniepokoiło go, że mała znalazła się w jego rewirze, bo to znaczyło, że już należy zacząć realizować plan, a wilk bardzo, bardzo nie chciał tego robić.

Jednak wiedział, że musi, więc podszedł do Kapturka i rozpoczął rozmowę, tak jak powinien. Dalej sprawy potoczyły się równie przewidywalnie – tak jak dzieciom mówi się o tym od wielu, wielu lat. Oczywiście wilk zjadł Babcię i Czerwonego Kapturka. Ze zmęczenia zasnął, a wtedy dzielny leśniczy rozciął jego brzuch, pomógł wydostać się Babci i Kapturkowi i następnie włożył do brzucha kamienie i go zaszył. Wilk obudził się głodny i odszedł, grzechocząc kamieniami i głośno złorzecząc.

Później jednak zachował się inaczej, niż można byłoby się spodziewać po wilku z bajki o Czerwonym Kapturku. Gdy już znacznie oddalił się od chatki Babci, przestał złorzeczyć i bardzo cichutko zmierzał w głąb lasu. Nawet chwilami wstrzymywał oddech, tak zależało mu na zachowaniu ciszy.

Wreszcie dotarł do upragnionego celu – do ziemianki ukrytej w środku lasu. Tam zastał miskę pełną mięsa, więc się posilił. Próbował zdjąć z siebie fałszywą skórę, ale trudno mu było dosięgnąć do zapięcia na plecach. Położył się i zasnął, choć nie było mu wygodnie.

Nad ranem do ziemianki przyszedł leśniczy. Odpiął zapięcia na grzebiecie i wyswobodził swojego ulubieńca z fałszywej wilczej skóry z doszytym sztucznym żołądkiem. „Wilk” rozluźnił się i rozciągnął na całą swoją długość. Obudził się dopiero po godzinie, gdyż do jego nozdrzy wreszcie zaczęła docierać smakowita woń zimnego pieczonego mięsa, a on przez sen pomyślał, że może to nie jest senne marzenie, tylko rzeczywistość.

– Masz, zasłużyłeś na to, jedz spokojnie – mówił cichym głosem leśniczy i głaskał go po lśniącej sierści.

Pies zaczął jeść i słuchał, jak leśniczy mówił dalej:

– Udało się nam, mnie jednak nie wyrzucą. W nadleśnictwie rozmyślili się i zostaję w pracy, a ty dostaniesz nowe zajęcie. Będziesz pilnował domu Babci, żeby nie spotkała jej żadna krzywda. Babcia będzie o ciebie dbać i dobrze cię karmić.

Mężczyzna i pies posiedzieli w ziemiance do późnego wieczora. Była bezksiężycowa noc. Leśniczy starannie zamaskował wejście do ziemianki, a następnie wolnym krokiem udali się obaj do chatki Babci, gdzie czekała na nich ciepła kolacja oraz wdzięczna Babcia, Czerwony Kapturek i jego rodzice.

Autor: Ewa Damentka